Psychologia

Paradoks dobroci: dlaczego najmilsze osoby tak często są ranione? Oto 4 powody

Najmilsze osoby zwykle nie chcą wiele. Pragną jedynie szczerości, odrobiny wdzięczności i takiego samego szacunku, jaki same okazują innym. Mimo to często właśnie one długo pozostają w relacjach, w których dają znacznie więcej, niż otrzymują.

Nie dzieje się tak dlatego, że dobroć jest słabością albo że życzliwy człowiek zawsze musi cierpieć. Problem zaczyna się wtedy, gdy trosce o innych nie towarzyszy troska o samego siebie.

Dobry człowiek nie zawsze zauważa moment, w którym pomoc zamienia się w wykorzystywanie, wyrozumiałość w zgodę na krzywdzenie, a kolejne szanse stają się dla drugiej osoby informacją: „Mogę zrobić to ponownie”.

1. Zakładają, że inni myślą podobnie jak one

Człowiek, który sam nie manipuluje, nie od razu podejrzewa manipulację. Kiedy ktoś składa obietnicę, wierzy, że zamierza jej dotrzymać. Gdy słyszy przeprosiny, zakłada, że naprawdę kryje się za nimi żal.

Miłe osoby często patrzą na innych przez pryzmat własnych wartości. Skoro same nie wykorzystałyby czyjejś słabości, trudno im uwierzyć, że ktoś mógłby zrobić to świadomie.

Dlatego długo szukają niewinnych wyjaśnień. Tłumaczą czyjś chłód zmęczeniem, wybuchy trudną przeszłością, a brak szacunku problemami w pracy. Widzą nie tylko zachowanie, lecz także człowieka, który — ich zdaniem — potrzebuje zrozumienia.

Ugodowość jest cechą wiązaną między innymi ze współpracą, altruizmem i troską o utrzymywanie dobrych relacji. Badania wskazują na jej związek z zachowaniami prospołecznymi. Nie oznacza to jednak, że każda życzliwa osoba jest naiwna. Czasami po prostu zbyt długo wierzy, że inni mają równie dobre intencje.

2. Wolą przemilczeć ból, niż wywołać konflikt

Miłe osoby często zastanawiają się, jak ich słowa wpłyną na innych. Nawet gdy czują złość, próbują mówić spokojnie. Kiedy ktoś przekracza ich granice, najpierw pytają siebie, czy przypadkiem nie przesadzają.

Nie chcą nikogo zranić, dlatego odkładają trudne rozmowy. Przemilczają pierwszą przykrą uwagę, drugie rozczarowanie i kolejną niespełnioną obietnicę. Liczą, że druga osoba sama zrozumie, iż posunęła się za daleko.

Problem w tym, że nie każdy odczytuje ciszę jako ból. Niektórzy traktują ją jak zgodę.

W psychologii badane jest zjawisko samouciszania, czyli ukrywania własnych myśli, uczuć lub potrzeb w celu uniknięcia konfliktu albo utraty relacji. Może ono wiązać się z gorszym samopoczuciem psychicznym i narastającym napięciem. Badacze opisują je jako powstrzymywanie wyrażania siebie, aby chronić relację.

Człowiek długo milczy, a później słyszy: „Skoro było ci źle, dlaczego wcześniej nic nie powiedziałeś?”. Tyle że mówić próbował — tylko znacznie ciszej, niż inni chcieli usłyszeć.

3. Wybaczają, zanim druga osoba naprawdę coś zmieni

Umiejętność wybaczania może uwolnić człowieka od złości i pomóc odbudować ważną relację. Jednak wybaczenie nie jest tym samym co udawanie, że nic się nie wydarzyło.

Najmilsze osoby często pamiętają dobre chwile i wierzą, że człowiek, który je zranił, może ponownie stać się taki jak wcześniej. Przyjmują przeprosiny, choć nie towarzyszy im żadna zmiana zachowania. Dają kolejną szansę, ponieważ same chciałyby ją otrzymać.

Niektóre osoby zaczynają wtedy traktować wybaczenie jak pewnik. Przepraszają tylko po to, żeby sytuacja wróciła do normy, a później powtarzają dokładnie to samo.

Badania pokazują, że wybaczanie może wspierać dobrostan, ale jego skutki zależą od sytuacji. Gdy krzywdząca osoba nie ponosi żadnych konsekwencji, ciągłe wybaczanie może niekiedy sprzyjać powtarzaniu złego zachowania. Tak zwaną ciemną stronę wybaczania analizował między innymi James McNulty.

Można komuś wybaczyć i jednocześnie nie wpuścić go ponownie do swojego życia. Wybaczenie dotyczy własnego spokoju, a zaufanie wymaga dowodów.

4. Ludzie skłonni do wykorzystywania sprawdzają, jak daleko mogą się posunąć

Manipulacja rzadko zaczyna się od wielkiej krzywdy. Najpierw pojawia się małe przekroczenie granicy, przykra uwaga przedstawiona jako żart albo prośba, która z czasem staje się obowiązkiem.

Jeżeli druga osoba nie reaguje, granica zostaje przesunięta jeszcze dalej. Ktoś, kto jest zawsze dostępny, coraz częściej słyszy: „Tylko ty możesz mi pomóc”. Jego dobroć zaczyna być traktowana nie jak dar, lecz jak coś, co się należy.

Badania nad tak zwaną ciemną triadą osobowości — narcyzmem, makiawelizmem i psychopatią — opisują związki tych cech z manipulowaniem oraz wykorzystywaniem innych. Nie oznacza to, że każdego egoistycznego człowieka należy w ten sposób diagnozować. Literatura naukowa wskazuje jednak, że wspólnym elementem tych cech może być chłód i skłonność do manipulacji.

Osoba skłonna do wykorzystywania nie wybiera dobrego człowieka dlatego, że jego dobroć jest wadą. Zostaje przy nim, gdy odkrywa, że za przekraczanie granic nie spotykają jej żadne konsekwencje.

Dobroć potrzebuje granic

Rozwiązaniem nie jest stanie się zimnym, podejrzliwym człowiekiem. Świat nie potrzebuje mniej życzliwości. Potrzebuje ludzi, którzy potrafią być dobrzy również dla samych siebie.

Można pomagać, ale nie kosztem własnego zdrowia. Można rozumieć czyjąś trudną przeszłość, nie pozwalając, aby stała się usprawiedliwieniem dla krzywdzenia. Można wybaczyć, a mimo to odejść.

Granica nie odbiera człowiekowi dobrego serca. Pokazuje jedynie, kto naprawdę to serce szanuje.

Najmilsza osoba nie musi zamieniać się w kogoś twardego. Musi tylko zrozumieć, że słowo „nie” czasami jest najważniejszym sposobem powiedzenia sobie: „Ja też się liczę”.

Źródła i materiały

Artykuł ma charakter ogólny. Żadnej osoby nie należy diagnozować wyłącznie na podstawie pojedynczych zachowań, a dobroć i ugodowość nie prowadzą automatycznie do krzywdzenia.

Jeśli potrzebujesz chwili zatrzymania i powrotu do własnego wnętrza, sięgnij po książkę Marcela Adamasa „Cisza leczy duszę”. To refleksyjna podróż, która pomaga lepiej zrozumieć emocje, odnaleźć wewnętrzny spokój i usłyszeć siebie w świecie pełnym hałasu. Zamów książkę na stronie wydawnictwa.

Cisza leczy duszę – miękka ze skrzydełkami

Marcel Adamas

Twórca i wydawca portalu Przemyślenia.pl oraz autor książki „Cisza leczy duszę”. Od lat związany z mediami internetowymi, w których porusza tematy emocji, relacji, wrażliwości, kultury i codziennego życia. W swoich tekstach stara się ubierać w słowa to, co wiele osób czuje, ale nie zawsze potrafi wyrazić.