Psychologia

Wszyscy wiedzą, że sobie poradzisz. Mało kto pyta, ile Cię to kosztuje

Telefon dzwoni. Ktoś potrzebuje podwózki, ktoś chce się wygadać, ktoś pyta, czy możesz coś załatwić. Odpowiadasz, słuchasz, pomagasz. Wieczorem przypominasz sobie, że też miałeś komuś powiedzieć o trudnym dniu. Ale jest już późno. Myślisz: „Jutro”.

I tak mija kolejny dzień, w którym dla wszystkich znalazła się chwila. Tylko Twoje sprawy znowu muszą poczekać.

„Na Ciebie zawsze można liczyć”. Lubisz te słowa. Dobrze wiedzieć, że jesteś komuś potrzebny. Z czasem jednak coraz częściej masz ochotę odpowiedzieć: „Wiem. Ale ja też czasem potrzebuję na kimś polegać”.

Nie mówisz tego. Przecież jakoś sobie radzisz. Z pracą, domem, problemami, o których nawet nie wspominasz. Tyle że między poradzeniem sobie a poczuciem, że jest Ci dobrze, bywa ogromna odległość.

1. Ludzie pamiętają o Tobie, kiedy czegoś potrzebują

Znasz ich zmartwienia. Wiesz, kto pokłócił się z partnerem, kto nie może dogadać się z szefem i komu znowu zabrakło pieniędzy do wypłaty. Słuchasz, bo Ci zależy. Pamiętasz, żeby później zapytać, jak skończyła się trudna sprawa.

Ale kiedy sam próbujesz coś opowiedzieć, rozmowa szybko wraca do drugiej osoby. Albo słyszysz: „Oddzwonię, dobrze?”. I ten telefon nie przychodzi.

Jedna taka sytuacja może zdarzyć się każdemu. Boli dopiero powtarzalność. Chwila, w której uświadamiasz sobie, że ktoś zna Twoją gotowość do pomocy znacznie lepiej niż Twoje życie.

Chcesz czasem odebrać telefon i usłyszeć pytanie, po którym naprawdę będzie miejsce na Twoją odpowiedź.

2. Zgadzasz się pomóc, zanim sprawdzisz, czy masz na to siłę

„Jasne, podjadę”. „Dobrze, zajmę się tym”. „Nie ma problemu”.

Dopiero po zakończonej rozmowie patrzysz na zegarek. Miał być spokojny wieczór. Trzeba było wcześniej się położyć, odebrać wyniki, załatwić własną sprawę. Teraz znowu coś przesuniesz.

Czasem pomagasz z przyjemnością. Innym razem zgoda wychodzi z ust tak szybko, że nie zdążysz nawet zapytać siebie, czy tego chcesz. Odmowa wymagałaby tłumaczenia, a na samą myśl o czyimś rozczarowaniu robi Ci się nieswojo.

Możesz dać sobie chwilę. Powiedzieć: „Sprawdzę i dam znać”. Nie musisz podejmować każdej decyzji w tempie, w jakim ktoś kieruje do Ciebie prośbę.

Twój czas już wcześniej do czegoś służył. Nawet jeśli miał być przeznaczony na odpoczynek.

3. Twoja pomoc stała się tak oczywista, że zauważa się głównie jej brak

Przez wiele miesięcy pamiętasz, organizujesz, przypominasz. Pilnujesz spraw, które same się nie załatwią. Ludzie przyzwyczajają się, że wszystko jest dopięte.

Aż pewnego dnia nie możesz.

Wtedy pada: „Jak to?”, „Przecież zawsze to robiłeś”, „To kto się teraz tym zajmie?”.

I właśnie to boli. Twoje wcześniejsze starania były niemal niewidoczne, ale jedno niedopatrzenie od razu staje się tematem.

Nie potrzebujesz pochwały za każdy gest. Chcesz jednak wiedzieć, że ktoś dostrzega wysiłek, który za nim stoi. Że potrafi powiedzieć: „Dużo ostatnio bierzesz na siebie. Co mogę przejąć?”.

To, że dobrze sobie z czymś radzisz, nie oznacza, że nic Cię to nie kosztuje.

4. Kiedy wreszcie prosisz o wsparcie, od razu umniejszasz swojej potrzebie

Piszesz wiadomość i zaczynasz ją od: „Przepraszam, że zawracam głowę”. Potem dodajesz: „Jeśli nie masz czasu, to naprawdę nic”. Jeszcze zanim druga osoba odpowie, przygotowujesz jej wygodną możliwość wycofania się.

Czasem nawet kasujesz wiadomość. Myślisz, że przesadzasz. Że problem jest zbyt mały. Że inni mają gorzej.

A przecież kiedy przyjaciel przychodzi do Ciebie z czymś podobnym, nie każesz mu udowadniać, że zasłużył na rozmowę. Znajdujesz czas. Traktujesz jego sprawę poważnie.

Spróbuj zauważyć tę różnicę. Innym pozwalasz potrzebować pomocy. Sobie stawiasz warunek, że najpierw musisz już naprawdę nie dawać rady.

Możesz powiedzieć po prostu: „Mam trudny dzień. Możesz mnie przez chwilę posłuchać?”. To wystarczy.

5. Nawet podczas odpoczynku czujesz, że coś zaniedbujesz

Siadasz, ale myślami nadal jesteś przy liście spraw. Może trzeba do kogoś zadzwonić. Może wypadałoby zaproponować pomoc. Może ktoś pomyśli, że masz czas, a mimo to się nie odzywasz.

Trudno odpocząć, kiedy wolna chwila wydaje się czymś, z czego trzeba się rozliczyć.

W domu zawsze znajdzie się kolejna rzecz do zrobienia. Wśród bliskich zawsze ktoś może potrzebować uwagi. Jeżeli czekasz, aż wszystkie potrzeby zostaną zaspokojone, Twój odpoczynek może stale wypadać z planu.

Nie musisz najpierw doprowadzić całego otoczenia do porządku, żeby usiąść z książką, wyjść na spacer albo wcześniej pójść spać.

Zmęczenie nie potrzebuje dodatkowego uzasadnienia.

6. Coraz trudniej odpowiedzieć na pytanie: „A czego Ty chcesz?”

Wiesz, co ugotować, żeby wszystkim smakowało. Którą porę wybrać, żeby nikomu nie przeszkadzała. Jak ułożyć weekend, żeby pogodzić cudze plany.

Kiedy jednak ktoś pyta o Twoje zdanie, odpowiadasz: „Mnie obojętnie”.

Czasem rzeczywiście tak jest. Ale czasem za tym zdaniem kryje się przyzwyczajenie do ustępowania. Łatwiej dopasować się od razu niż zastanowić, czego chcesz, a później jeszcze o to zabiegać.

Zacznij od drobiazgów. Na co masz dziś ochotę? Z kim chcesz się spotkać? Co zrobisz z godziną, której nikomu nie oddasz?

Nie musisz mieć od razu planu na wielką zmianę. Warto odzyskać choćby zwyczaj sprawdzania własnego zdania, zanim zgodzisz się na cudze.

Bliscy mogą nie widzieć tego, co od dawna ukrywasz

Nie każda osoba, która prosi Cię o pomoc, chce Cię wykorzystać. Czasem ludzie przywykli do Twojej samodzielności. Czasem wierzą w powtarzane przez Ciebie „wszystko dobrze”. Mogą nie dostrzegać, jak wiele wysiłku wymaga utrzymanie tego wrażenia.

To nie znaczy, że samotność jest Twoją winą. Pokazuje jednak, dlaczego warto dać komuś szansę usłyszeć prawdziwą odpowiedź.

„Ostatnio jest mi ciężko”.

„Tym razem nie dam rady się tym zająć”.

„Potrzebuję, żebyś to przejął”.

Zobacz, co wydarzy się później. Kto zapyta o więcej? Kto uszanuje odmowę? Kto znajdzie dla Ciebie czas również wtedy, gdy akurat nie masz nic do zaoferowania?

Nie musisz przestawać być osobą troskliwą. Dobrze tylko, żeby wśród ludzi objętych Twoją troską znalazło się miejsce również dla Ciebie.

Nawet jeśli potrafisz poradzić sobie sam, możesz chcieć usłyszeć: „Dzisiaj ja się tym zajmę. Ty odpocznij”.\


Drogi Czytelniku! Jeżeli ten tekst dał Ci chwilę refleksji, serdecznie zapraszam do sięgnięcia po moją książkę. Każdy zakup to nie tylko możliwość poznania kolejnych przemyśleń, ale również ogromne wsparcie dla mojej twórczości i dalszego tworzenia wartościowych treści. ❤️

Marcel Adamas

Twórca i wydawca portalu Przemyślenia.pl oraz autor książki „Cisza leczy duszę”. Od lat związany z mediami internetowymi, w których porusza tematy emocji, relacji, wrażliwości, kultury i codziennego życia. W swoich tekstach stara się ubierać w słowa to, co wiele osób czuje, ale nie zawsze potrafi wyrazić.