Książki Psychologia

Chcesz być dobry czy tylko dobrze oceniany? 5 refleksji inspirowanych „Idiotą” Dostojewskiego

Pomagasz, ale później długo myślisz o tym, że nikt nie podziękował. Przepraszasz, lecz najbardziej zależy ci na zapewnieniu, że nadal jesteś porządnym człowiekiem. W towarzystwie bronisz szacunku do innych, a kiedy ktoś zaczyna wyśmiewać nieobecną osobę, milczysz, żeby nie psuć atmosfery.

Nie musi to oznaczać, że twoja życzliwość jest udawana. Pokazuje raczej, jak trudno oddzielić troskę o drugiego człowieka od troski o własny wizerunek.

Chcemy postępować dobrze. Chcemy też, żeby inni to widzieli. Te pragnienia często występują razem — aż do momentu, w którym trzeba wybrać między nimi.

„Idiota” Fiodora Dostojewskiego pozwala przyjrzeć się właśnie takim napięciom. Książę Myszkin trafia do świata, w którym ogromne znaczenie mają majątek, pozycja, reputacja i urażona duma. Jego sposób odnoszenia się do ludzi nie zawsze pasuje do zasad tego towarzystwa. Dobroć wywołuje tu również zdziwienie, podejrzliwość i zakłopotanie.

Poniższe refleksje są współczesnym odczytaniem wybranych scen powieści. Nie stanowią zbioru gotowych porad Dostojewskiego. „Idiota” stawia pytania, przy których trudno zachować pewność, że dobre intencje zawsze widzimy u siebie wyraźnie.

1. Czy potrafisz okazać szacunek komuś, kogo inni już przekreślili?

W opowieści Myszkina o Marii pojawia się kobieta odrzucona i upokarzana przez otoczenie. Książę próbuje ją pocieszyć; jego postawa wpływa również na dzieci, które wcześniej uczestniczyły w jej prześladowaniu. To scena, w której społeczne potępienie zostaje skonfrontowane z zainteresowaniem konkretnym człowiekiem.

W codzienności podobne sytuacje rzadko wyglądają aż tak dramatycznie. Ktoś zostaje uznany za nieudacznika. O kimś mówi się z pogardliwym uśmiechem. W grupie utrwala się przekonanie, że pewnej osoby nie trzeba już traktować poważnie.

Wtedy nawet niewielki gest może oznaczać wyjście poza wygodną zgodę otoczenia. Dopuszczenie kogoś do głosu. Przerwanie żartu. Powiedzenie: „Nie wiemy, jak wyglądała ta sytuacja z jego strony”.

Nie wymaga to usprawiedliwiania krzywdzącego zachowania ani obdarzania wszystkich zaufaniem. Można uznać czyjąś winę, odmówić kontaktu i nadal nie uczestniczyć w poniżaniu.

Pytanie o dobroć staje się szczególnie konkretne wtedy, gdy okazanie szacunku nie przynosi nam aprobaty grupy.

Łatwo być życzliwym wobec osoby podziwianej. Trudniej zachować przyzwoitość, kiedy otoczenie pozwala sobie na pogardę i oczekuje, że dołączysz.

2. Czy umiesz przyznać, że twoje motywy są mieszane?

W rozmowie z Kellerem Myszkin podejmuje temat podwójnych pobudek. Szczere wyznanie może współistnieć z zamiarem uzyskania pieniędzy. Książę rozpoznaje tę niejednoznaczność także jako problem bliski własnemu doświadczeniu, zamiast łatwo stawiać się ponad rozmówcą.

To jedna z bardziej niewygodnych inspiracji płynących z powieści. Możesz naprawdę chcieć pomóc i jednocześnie pragnąć podziwu. Możesz troszczyć się o bliską osobę, a przy okazji czerpać satysfakcję z tego, że jesteś jej niezbędny.

Samo zauważenie takiej domieszki nie unieważnia całego dobra. Daje jednak możliwość sprawdzenia, czy twoja potrzeba uznania nie zaczyna kierować sytuacją.

Co czujesz, gdy ktoś przyjmuje pomoc, ale nie reaguje tak serdecznie, jak oczekiwałeś? Czy szanujesz odmowę? Czy potrafisz pomóc w sposób wskazany przez drugą osobę, nawet jeśli twoja własna propozycja wydawała ci się bardziej efektowna?

Można zapytać siebie: „Gdyby nikt nie dowiedział się o tym geście, czy nadal chciałbym go wykonać?”. Nie każda pomoc musi być anonimowa. To pytanie służy raczej rozpoznaniu, jak ważne stało się dla nas bycie zauważonym.

Uczciwość wobec siebie zaczyna się także tam, gdzie kończy się opowieść o naszych wyłącznie szlachetnych intencjach.

3. Czy ochrona reputacji nie przesłania ci człowieka?

Myszkin nie traktuje przeszłości Nastazji Filipowny jako powodu, by odebrać jej godność. W rozmowie z nią rozpoznaje, że to, co otoczenie wykorzystuje do jej zawstydzania, wiąże się z doznaną przez nią krzywdą.

Ta sytuacja skłania do przyjrzenia się ocenom, które przyjmujemy od innych. O kimś „wszyscy wiedzą”, że jest trudny. Czyjaś historia została sprowadzona do jednego wydarzenia. Zanim porozmawiamy z człowiekiem, znamy już towarzyską instrukcję, jak należy go traktować.

Bywa również, że odcinamy się od kogoś przede wszystkim z obawy o własny obraz. Co pomyślą inni, jeśli okażę mu wsparcie? Czy uznają, że popieram wszystkie jego decyzje? Czy sam stanę się przedmiotem plotek?

Takie obawy mogą mieć znaczenie, ale warto je nazwać. Udzielenie pomocy nie musi oznaczać zgody na każde zachowanie. Wysłuchanie czyjejś historii nie jest automatycznie opowiedzeniem się przeciwko wszystkim pozostałym.

Troska wymaga rozróżnień. Reputacja często zadowala się prostą etykietą.

Własną ocenę dobrze budować na faktach, z uwzględnieniem bezpieczeństwa i granic. Samo to, że ktoś źle wygląda w cudzej opowieści, nie zwalnia nas z myślenia.

4. Czy potrafisz zareagować, choć przestaniesz być dla kogoś miły?

Kiedy Gania próbuje uderzyć siostrę, Myszkin interweniuje i sam zostaje uderzony. Mimo własnego upokorzenia podtrzymuje sprzeciw wobec przemocy. Jego łagodność nie oznacza w tej scenie obojętnego przyglądania się temu, co dzieje się obok.

Warto odnieść tę sytuację do mniej skrajnych momentów. Ktoś przekracza granicę, a my zastanawiamy się głównie, czy nasza reakcja nie zostanie źle odebrana. Wolimy pozostać „bezkonfliktowi”, choć cenę za ten spokój ponosi inna osoba.

Można zaprotestować bez obrażania: „To było poniżające”, „Nie zgadzam się na taki sposób rozmowy”, „Daj jej dokończyć”. Nie trzeba przy tym czekać, aż wszyscy uznają sprzeciw za wygodny.

Literackiej sceny nie należy traktować jako nakazu fizycznego narażania się. W sytuacji zagrożenia ważne jest bezpieczeństwo i wezwanie odpowiedniej pomocy. Istotne pozostaje pytanie o gotowość do działania w granicach własnych możliwości.

Czasem uczciwe zachowanie przynosi czyjeś niezadowolenie. To jeszcze nie znaczy, że było niewłaściwe.

Pragnienie, żeby wszyscy dobrze nas oceniali, może odbierać odwagę potrzebną do postawienia jasnej granicy.

5. Czy po dobrym geście nadal potrafisz słuchać?

Myszkin nie jest prostym wzorem skutecznego naprawiania świata. Powieść nie obiecuje, że szczerość i współczucie wystarczą, aby ochronić wszystkich przed krzywdą. Dlatego warto czytać ją także jako pytanie o ograniczenia dobrych intencji.

W codziennych relacjach szczególnie wiele mówi chwila, gdy ktoś reaguje na naszą pomoc inaczej, niż oczekiwaliśmy.

Mówi, że nie chciał publicznego opowiadania o swojej sytuacji. Prosi o mniej rad. Wyjaśnia, że nasza interwencja skomplikowała sprawę. Wtedy łatwo odpowiedzieć: „Przecież chciałem dobrze”.

To może być prawda. Nadal pozostaje jednak pytanie o skutek.

Jeśli najważniejsza staje się obrona własnego wizerunku, trudno wysłuchać osoby, której mieliśmy pomóc. Oczekujemy, że potwierdzi naszą szlachetność, zanim będziemy gotowi zauważyć jej doświadczenie.

Można odpowiedzieć inaczej: „Nie przewidziałem tego. Powiedz, co powinienem teraz zrobić”. Można przeprosić, zmienić sposób działania, a czasem po prostu się wycofać.

Troska o człowieka obejmuje także gotowość do skorygowania własnego pomysłu na pomaganie.

Dobra opinia nie odpowie za nas na najważniejsze pytania

Potrzeba uznania jest zrozumiała. Miło usłyszeć podziękowanie, czuć się docenionym i wiedzieć, że inni nam ufają. Nie trzeba podejrzewać każdego własnego gestu tylko dlatego, że sprawia nam przyjemność czyjaś wdzięczność.

Warto jednak zauważać momenty, w których pochwała staje się ważniejsza od skutku działania. Gdy bronimy obrazu siebie tak zaciekle, że przestajemy słyszeć drugą osobę. Gdy wolimy uchodzić za spokojnych, niż zareagować na upokorzenie. Gdy pomoc okazuje się uzależniona od odpowiednio serdecznego podziękowania.

„Idiota” może pozostawić czytelnika właśnie z takim dyskomfortem: łatwiej zadeklarować dobroć, niż rozpoznać wszystkie pobudki własnego postępowania.

Czasem warto więc zapytać: czy po moim geście komuś rzeczywiście jest lepiej — i czy nadal mnie to interesuje, kiedy nie otrzymuję pochwały?

Marcel Adamas

Pisze od 2012 roku. Prowadzi Przemyślenia.pl i jest autorem książki „Cisza leczy duszę”. W swoich tekstach porusza tematy emocji, relacji i codziennych spraw, które zostają w głowie na dłużej. Szuka słów na to, co wielu z nas czuje, ale o czym nie zawsze łatwo mówić.