Pouczają innych, chętnie mówią o uczciwości i szybko dostrzegają cudze przewinienia. Kiedy jednak sami mają zastosować się do głoszonych zasad, znajdują wyjątek. Molier pokazał ten mechanizm w „Świętoszku” — komedii, która po ponad trzech stuleciach wciąż potrafi wywołać niewygodne skojarzenia.
Prawie każdy zna taką sytuację: ktoś wygłasza piękną przemowę o szacunku, a chwilę później poniża osobę, która nie może mu odpowiedzieć. Domaga się lojalności, lecz cudze sekrety traktuje jak temat do rozmowy. Przekonuje, że rodzina jest najważniejsza, choć jej członków słucha tylko wtedy, gdy przyznają mu rację.
Same deklaracje brzmią dobrze. Dopiero zachowanie ujawnia, jak niewiele z nich wynika.
Właśnie tej rozbieżności warto przyjrzeć się podczas lektury „Świętoszka”. Nie po to, by podejrzewać każdego człowieka mówiącego o wartościach. Raczej po to, żeby nie uznawać takich słów za wystarczający dowód charakteru.
Człowiek z zasadami czy człowiek z dobrym wizerunkiem?
Tartuffe zdobywa zaufanie Orgona, prezentując się jako człowiek wyjątkowo pobożny. Zyskuje wpływ na gospodarza i sprawy jego rodziny. Domownicy dostrzegają obłudę przybysza, ale Orgon długo odrzuca ich ostrzeżenia.
Punktem wyjścia komedii jest więc coś więcej niż samo kłamstwo. To również gotowość człowieka do uwierzenia komuś, kto przekonująco odgrywa oczekiwaną rolę.
Dzisiaj podobny wizerunek można budować na różne sposoby. Przez zapewnienia o bezinteresowności, opowieści o własnej przyzwoitości, publiczne potępianie cudzych błędów. Nie trzeba nawet prosić o zaufanie wprost. Wystarczy sprawiać wrażenie osoby, której podejrzewać po prostu nie wypada.
Im lepszą ktoś ma opinię, tym trudniej czasem powiedzieć, że w bezpośrednim kontakcie zachowuje się zupełnie inaczej.
Ktoś próbuje opowiedzieć o przykrości i słyszy: „On? Niemożliwe. Przecież to taki dobry człowiek”. Wtedy reputacja zaczyna zastępować sprawdzenie, co rzeczywiście się wydarzyło.
Surowość wobec innych, wyrozumiałość wobec siebie
Tartuffe demonstruje obyczajową surowość, lecz jednocześnie próbuje uwieść Elmirę, żonę swojego dobroczyńcy. Własne pragnienia potrafi pogodzić z językiem moralności, którą tak chętnie narzuca innym.
Ten rozdźwięk jest sercem satyry Moliera. Zasady obowiązują, dopóki nie przeszkadzają temu, kto je głosi.
W codziennym życiu podwójne standardy zwykle wyglądają mniej teatralnie. Cudza pomyłka świadczy o nieodpowiedzialności, własna jest skutkiem trudnego dnia. Cudze ostre słowa są niedopuszczalne, własne zostają nazwane szczerością. Od innych wymaga się przeprosin, sobie przyznaje prawo do przemilczenia sprawy.
Każdemu zdarza się niespójność. Różnicę widać wtedy, gdy zostaje zauważona.
Czy człowiek potrafi przyjąć uwagę? Czy stosuje podobną miarę do siebie i innych? Czy po rozmowie coś zmienia, czy tylko coraz sprawniej wyjaśnia, dlaczego jego przypadek jest wyjątkowy?
O uczciwości sporo mówi chwila, w której trzeba zrezygnować z korzystnego dla siebie wyjątku.
Dlaczego Orgon nie chce słuchać własnej rodziny?
Orgon jest tak pochłonięty Tartuffe’em, że wieści o chorobie żony ustępują w jego uwadze pytaniom o samopoczucie gościa. Komizm tej sceny odsłania bolesne odwrócenie proporcji: zachwyt nad jednym człowiekiem przesłania potrzeby bliskich.
Można odczytać to jako ostrzeżenie przed przywiązaniem do własnego osądu.
Jeśli wielokrotnie zapewnialiśmy, że ktoś jest godny zaufania, zakwestionowanie tej oceny bywa trudne. Trzeba dopuścić myśl, że czegoś nie zauważyliśmy. Być może niesłusznie uciszaliśmy innych. Może broniliśmy człowieka, który korzystał z naszej lojalności.
Łatwiej wtedy znaleźć kolejne usprawiedliwienie: został źle zrozumiany, miał dobre intencje, ktoś jest do niego uprzedzony.
Takie wyjaśnienia czasem są prawdziwe. Problem pojawia się, gdy stają się automatyczne i żaden nowy fakt nie może już zmienić naszej opinii.
Zaufanie powinno pozostawiać miejsce na sprawdzanie. Inaczej osoba, której ufamy, staje się ważniejsza niż prawda o jej zachowaniu.
Pokora również może być przedstawieniem
Kiedy Damis ujawnia zachowanie Tartuffe’a, oszust odpowiada ostentacyjnym oskarżaniem samego siebie. Orgon odczytuje to jako dowód pokory i występuje przeciw własnemu synowi.
Ta scena pokazuje, że przyznawanie się do niedoskonałości nie zawsze oznacza przyjęcie odpowiedzialności.
Współczesną analogią może być rozmowa, podczas której ktoś zamiast odnieść się do konkretnego zarzutu mówi: „Tak, oczywiście, wszystko robię źle”. Po chwili osoba zgłaszająca problem zaczyna go pocieszać. Pierwotna sprawa znika.
Nie każda taka reakcja jest świadomą grą. Może wynikać ze wstydu albo trudności w przyjmowaniu krytyki. Warto jednak zauważyć jej skutek i wrócić do tematu.
Odpowiedzialność wymaga konkretu: co zrobiłem, jaki miało to wpływ i co zamierzam zmienić. Ogólne potępienie samego siebie potrafi ominąć wszystkie trzy pytania.
Molier nie wyśmiewał samego posiadania zasad
W utworze Kleant odróżnia autentyczną pobożność od obłudy. To ważne: komedia nie daje podstaw, żeby każdą religijność czy moralne przekonanie uznać za pozór.
Również dzisiaj łatwo po rozczarowaniu popaść w drugą skrajność. Uznać, że wszyscy coś udają, każda pomoc ma ukryty cel, a za każdym dobrym słowem kryje się interes.
Taka podejrzliwość nie pomaga trafniej oceniać ludzi. Odbiera możliwość dostrzeżenia tych, którzy rzeczywiście postępują przyzwoicie.
Rozsądniej przyglądać się powtarzalnym zachowaniom. Czy ktoś dotrzymuje ustaleń również wtedy, gdy jest to niewygodne? Jak traktuje ludzi, od których niczego nie potrzebuje? Czy potrafi uszanować odmowę? Co robi, kiedy jego błąd wychodzi na jaw?
Odpowiedzi nie zawsze pojawią się od razu. Charakter poznaje się w różnych sytuacjach, nie podczas jednej przekonującej rozmowy.
Najważniejszy sprawdzian przychodzi po przemowie
„Świętoszek” pozostaje znajomy, ponieważ rozdźwięk między deklaracją a postępowaniem można dostrzec także poza teatrem. W pracy, rodzinie, publicznych wystąpieniach, a czasem również we własnych reakcjach.
Dlatego po lekturze warto spojrzeć nie tylko na osoby, które chętnie pouczają innych. Można też zadać pytanie sobie: czy stosuję zasady, których tak stanowczo wymagam? Czy potrafię wysłuchać uwagi bez natychmiastowego szukania usprawiedliwienia?
Najwięcej o naszych wartościach mówią sytuacje, w których ich przestrzeganie coś nas kosztuje.
Łatwo chwalić szczerość, dopóki prawda nie dotyczy naszego błędu. Łatwo mówić o szacunku, dopóki druga osoba się z nami zgadza. Dopiero później widać, ile z tych słów pozostaje w codziennym zachowaniu.
–
Drogi Czytelniku! Jeżeli ten tekst dał Ci chwilę refleksji, serdecznie zapraszam do sięgnięcia po moją książkę. Każdy zakup to nie tylko możliwość poznania kolejnych przemyśleń, ale również ogromne wsparcie dla mojej twórczości i dalszego tworzenia wartościowych treści. ❤️
Źródła i lektura
- Molier, „Świętoszek”, tłum. Tadeusz Boy-Żeleński, tekst utworu w bibliotece Wolne Lektury. Podstawą omówienia są zwłaszcza akty I, III i IV: rozmowy o Tartuffie, reakcja Orgona na oskarżenie Damisa oraz zachowanie Tartuffe’a wobec Elmiry.
- Tadeusz Boy-Żeleński, wstęp do „Świętoszka”, zamieszczony w tym samym wydaniu — kontekst interpretacyjny komedii i jej krytyki obłudy.
Współczesne przykłady są autorskim rozwinięciem tematu. Wyróżnione zdania nie są cytatami Moliera.

