Kultura i sztuka

Wrażliwość artysty w świecie nadmiaru

Żyjemy w epoce, w której wszystkiego jest za dużo. Za dużo obrazów, słów, dźwięków, opinii. Za dużo bodźców, które nie dają się zatrzymać, bo jeden natychmiast wypiera drugi. Świat przyspieszył do tego stopnia, że chwila skupienia stała się luksusem, a cisza – czymś podejrzanym. W takim świecie wrażliwość artysty nie jest już tylko darem. Coraz częściej bywa ciężarem.

Artysta z natury widzi więcej. Dostrzega pęknięcia, niedopowiedzenia, napięcia ukryte pod powierzchnią codzienności. Tam, gdzie inni przechodzą obojętnie, on się zatrzymuje. Wsłuchuje się. Zadaje pytania, których nikt nie chce dziś zadawać, bo odpowiedzi nie mieszczą się w krótkich formach i szybkich reakcjach. W świecie nadmiaru ta uważność staje się aktem odwagi.

Współczesna kultura premiuje natychmiastowość. Liczy się efekt, zasięg, reakcja. Dzieło ma być „zrozumiałe”, „chwytliwe”, najlepiej takie, które da się streścić jednym zdaniem lub zamknąć w kilkunastu sekundach. Tymczasem wrażliwość potrzebuje czasu. Potrzebuje ciszy, by mogła wybrzmieć. Potrzebuje przestrzeni, by nie została zagłuszona. Artysta, który nie chce podporządkować się temu rytmowi, często zostaje zepchnięty na margines – nie dlatego, że jego twórczość jest słabsza, ale dlatego, że jest zbyt wymagająca.

Świat nadmiaru nie lubi subtelności. Lubi dosłowność. Niechętnie zatrzymuje się przy półcieniach, niedomówieniach, delikatnych emocjach. A przecież to właśnie w nich kryje się prawda o człowieku. Wrażliwość artysty polega na tym, że potrafi nazwać to, co niewygodne, kruche i nieoczywiste. Nie po to, by epatować bólem, ale by go oswoić. By powiedzieć: „nie jesteś w tym sam”.

Coraz częściej artysta musi dokonywać trudnego wyboru. Albo dostosuje się do świata, który domaga się ciągłej obecności, albo zachowa wierność sobie i ryzykuje niezrozumienie.

Wrażliwość nie znosi pośpiechu ani presji. Gdy jest zmuszana do produkowania, zamiast tworzenia, traci swój sens. Dlatego tak wielu twórców wycofuje się dziś w cień. Nie z braku talentu, lecz z potrzeby ochrony tego, co w nich najcenniejsze.

Paradoksalnie właśnie teraz wrażliwość artysty jest najbardziej potrzebna. W świecie przesyconym treścią brakuje znaczenia. W świecie hałasu brakuje głosu, który mówi cicho, ale prawdziwie. Sztuka tworzona z wrażliwości nie konkuruje z nadmiarem – ona mu się przeciwstawia. Przypomina, że człowiek nie jest algorytmem, a życie nie składa się z samych reakcji.

Być może rolą artysty nie jest dziś przebicie się przez zgiełk, lecz stworzenie miejsca, w którym można się zatrzymać. Chwili, w której nie trzeba nic udowadniać, nic konsumować, nic oceniać. Wrażliwość nie jest słabością. Jest formą oporu wobec świata, który zapomniał, jak słuchać.

I dopóki istnieją twórcy, którzy wybierają ciszę zamiast krzyku, sens zamiast zasięgu i prawdę zamiast popularności, dopóty sztuka będzie miała znaczenie. Nawet jeśli nie dla wszystkich. A może właśnie dlatego.

Marcel Adamas 

Możesz również polubić…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *