„Zrobiliśmy to. Schronisko w Sobolewie jest zamknięte”
– napisała, nie kryjąc satysfakcji. Jednocześnie podkreśliła, że traktuje to jako ważny krok, ale nie koniec działań na rzecz zwierząt.
Według relacji aktywistów i wolontariuszy, którzy przez dłuższy czas alarmowali o sytuacji w „Happy Dog”, problemy miały dotyczyć m.in. warunków bytowych zwierząt oraz sposobu prowadzenia placówki. Sprawą zajmowały się odpowiednie służby, a liczne zgłoszenia i kontrole doprowadziły do ostatecznej decyzji o zamknięciu obiektu.
„To dopiero początek”
Doda zaznaczyła, że teraz kluczowe jest zapewnienie zwierzętom bezpieczeństwa i znalezienie dla nich nowych, odpowiedzialnych miejsc. – „To dopiero początek. Będziemy patrzeć na ręce wszystkim, którzy krzywdzą tych, którzy nie potrafią się bronić” – napisała w kolejnym wpisie.
Zamknięcie schroniska w Sobolewie stało się symbolem siły społecznej presji i dowodem na to, że nagłaśnianie trudnych tematów może prowadzić do realnych zmian. Jednocześnie sprawa ta ponownie otworzyła dyskusję o konieczności skuteczniejszego nadzoru nad placówkami opiekującymi się zwierzętami oraz odpowiedzialności osób, które je prowadzą.
Los zwierząt z „Happy Dog” pozostaje teraz w centrum uwagi opinii publicznej. Aktywiści zapowiadają, że będą monitorować dalszy rozwój wydarzeń, by historia z Sobolewem nie powtórzyła się w innym miejscu.

