Psychologia

Niekochane dziecko dorasta, ale ból zostaje. 4 zachowania, które widać dopiero po latach

Nie każde trudne dzieciństwo było pełne krzyku. Czasem w domu panowała cisza, nikt nie podnosił ręki, a z zewnątrz wszystko wyglądało zupełnie normalnie.

Brakowało jednak czegoś, czego nie da się sfotografować: czułości, zainteresowania, poczucia bezpieczeństwa i prostego zapewnienia: „Jesteś dla mnie ważny”.

Dziecko szybko uczy się wtedy nie przeszkadzać. Nie mówi o swoich problemach, obserwuje nastroje dorosłych i próbuje zasłużyć na uwagę. Z czasem staje się samodzielne, odpowiedzialne i pozornie silne. Dorasta, lecz w jego relacjach nadal mogą działać zasady, które poznało wiele lat wcześniej.

Określenie „niekochane dziecko” nie zawsze oznacza, że rodzice w ogóle go nie kochali. Mogli nie umieć okazywać uczuć, być emocjonalnie nieobecni albo sami dorastać w domach, w których o potrzebach się nie rozmawiało. Dla dziecka liczy się jednak nie tylko to, co rodzic czuł, lecz również to, czego ono doświadczało.

Amerykańskie Centers for Disease Control and Prevention wskazują, że zaniedbanie może dotyczyć także potrzeb emocjonalnych — między innymi zauważania uczuć dziecka i odpowiedniego reagowania na nie. Skutki takich doświadczeń mogą być odczuwalne również w dorosłości. (CDC)

Poniższe zachowania nie są diagnozą ani dowodem na konkretne dzieciństwo. Mogą mieć wiele przyczyn. Badania pokazują jednak, że u części osób dorastających bez wystarczającego poczucia bezpieczeństwa stają się one sposobami ochrony przed kolejnym zranieniem.

1. W każdej zmianie tonu doszukuje się odrzucenia

Wystarczy krótsza wiadomość, chłodniejszy głos albo kilka godzin ciszy, aby w głowie pojawiły się pytania:

„Czy zrobiłam coś nie tak?”
„Czy on jest na mnie zły?”
„Czy zaraz mnie zostawi?”

Inna osoba może nawet nie zauważyć tej drobnej zmiany. Ktoś, kto w dzieciństwie musiał stale odczytywać nastroje dorosłych, potrafi jednak wychwycić najmniejsze oznaki niezadowolenia.

Kiedyś ta czujność mogła pomagać mu unikać krzyku, kary albo emocjonalnego odrzucenia. Jako dorosły nadal obserwuje twarze, analizuje słowa i przygotowuje się na najgorsze, nawet jeśli nic złego jeszcze się nie wydarzyło.

Badania łączą emocjonalne krzywdzenie i zaniedbanie w dzieciństwie z większą wrażliwością na odrzucenie w późniejszych latach. Taka osoba może szybciej dostrzegać zagrożenie w niejednoznacznych sytuacjach społecznych i silniej na nie reagować. (Child Abuse & Neglect)

Problem polega na tym, że ciągłe przewidywanie odrzucenia nie chroni przed bólem. Czasem sprawia, że pojawia się on jeszcze przed rzeczywistym wydarzeniem.

2. Próbuje zasłużyć na miłość, będąc zawsze potrzebna

Osoba, która kiedyś musiała zabiegać o uwagę, może w dorosłości wierzyć, że samo jej istnienie to za mało, aby ktoś chciał pozostać blisko.

Dlatego zawsze pomaga. Bierze na siebie cudze obowiązki, rezygnuje z odpoczynku i zgadza się nawet wtedy, gdy wewnętrznie chce odmówić. Słucha problemów innych, ale o własnych mówi bardzo niewiele.

Bycie potrzebną daje jej chwilowe poczucie bezpieczeństwa. Skoro robi tak dużo dla innych, być może jej nie opuszczą.

W relacji może nieustannie sprawdzać, czy jest wystarczająco dobra, cierpliwa i wyrozumiała. Każdy błąd przeżywa znacznie silniej, niż wymaga tego sytuacja. Czasem przeprasza nawet za własne potrzeby.

Badanie dotyczące wpływu emocjonalnego krzywdzenia w dzieciństwie na późniejsze związki wskazało, że znaczenie mogą mieć między innymi samokrytyka i sposób budowania przywiązania. Osoba, która głęboko wierzy, że „coś jest z nią nie tak”, może przenosić to przekonanie do dorosłych relacji. (Psychological Trauma)

Miłość zaczyna wtedy przypominać pracę, którą trzeba wykonywać bez przerwy. Tymczasem zdrowa bliskość nie powinna być nagrodą za bezbłędność ani poświęcanie siebie.

3. Pragnie bliskości, ale nie potrafi jej zaufać

Może bardzo tęsknić za bezpieczną relacją, a jednocześnie bać się, że każda bliskość prędzej czy później zakończy się cierpieniem.

Kiedy ktoś staje się dla niej ważny, uruchamia się niepokój. Zaczyna potrzebować ciągłych zapewnień, że wszystko jest w porządku, albo przeciwnie — odsuwa się, zanim druga osoba zdąży ją zranić.

Czasem mówi: „Nie potrzebuję nikogo”, choć tak naprawdę bardzo chciałaby mieć przy sobie kogoś, komu można zaufać. Samodzielność staje się nie tylko zaletą, lecz także pancerzem.

W długoletnim badaniu osób z udokumentowanym doświadczeniem krzywdzenia lub zaniedbania w dzieciństwie zauważono związek tych doświadczeń z bardziej lękowym przywiązaniem w dorosłości. Zaniedbanie wiązało się również z unikaniem bliskości. (Child Abuse & Neglect)

Dlatego dwie pozornie przeciwne reakcje — kurczowe trzymanie się drugiej osoby i uciekanie od niej — mogą wyrastać z podobnego lęku: „Jeżeli naprawdę cię potrzebuję, możesz mnie zranić”.

4. Zawsze mówi: „Poradzę sobie”, nawet gdy już nie daje rady

To często osoba, którą inni określają jako wyjątkowo silną. Rzadko prosi o pomoc, nie chce nikogo obciążać i próbuje samodzielnie rozwiązać każdy problem.

Kiedy jest jej trudno, mówi: „Nic się nie stało”.
Kiedy cierpi, żartuje.
Kiedy potrzebuje wsparcia, milczy.

Być może jako dziecko próbowała mówić o uczuciach, ale słyszała, że przesadza, jest zbyt wrażliwa albo inni mają gorzej. Mogła też zauważyć, że dorośli są pochłonięci własnymi problemami i nie ma już miejsca na jej smutek.

Nauczyła się więc chować emocje, zanim ktokolwiek zdąży je zlekceważyć.

Metaanaliza obejmująca 35 badań i ponad 11 tysięcy dzieci oraz nastolatków wykazała związek doświadczenia krzywdzenia z większym unikaniem, tłumieniem emocji i trudnościami w ich regulowaniu. (Child Abuse & Neglect)

Strategia „poradzę sobie sama” mogła kiedyś pomagać przetrwać. Po latach potrafi jednak prowadzić do samotności, przeciążenia i poczucia, że nikt nie widzi prawdziwych emocji ukrytych pod codzienną zaradnością.

To nie są wady charakteru, lecz dawne sposoby ochrony

Dorosły człowiek może mieć do siebie pretensje, że zbyt dużo analizuje, boi się odrzucenia albo nie umie przyjmować pomocy. Warto jednak spojrzeć na te zachowania z innej perspektywy.

Być może kiedyś naprawdę były potrzebne.

Czujność pozwalała przewidywać reakcje dorosłych. Bycie grzecznym i pomocnym zwiększało szansę na uwagę. Ukrywanie uczuć chroniło przed kolejnym zlekceważeniem. Unikanie bliskości zmniejszało ryzyko rozczarowania.

Problem pojawia się wtedy, gdy dawna ochrona zaczyna rządzić obecnym życiem.

Pierwszym krokiem do zmiany może być zauważenie, że dzisiejsza sytuacja nie zawsze jest powtórzeniem przeszłości. Czyjaś cisza nie musi oznaczać odrzucenia. Odmowa nie odbiera wartości. Poproszenie o pomoc nie czyni człowieka ciężarem.

Można powoli uczyć się mówić o swoich potrzebach, stawiać granice i przyjmować troskę bez natychmiastowego zastanawiania się, czym trzeba będzie za nią zapłacić. Jeśli dawne doświadczenia wyraźnie wpływają na relacje i codzienne funkcjonowanie, pomocna może być rozmowa z psychologiem lub psychoterapeutą.

Dorosłość nie wymazuje przeszłości, ale pozwala napisać dalszy ciąg

Niekochane dziecko może przez lata czekać, aż ktoś wreszcie udowodni mu, że jest ważne. Może szukać tego potwierdzenia w związkach, pracy i aprobacie innych ludzi.

Najważniejsza zmiana zaczyna się jednak wtedy, gdy przestaje traktować własne potrzeby jak problem.

Nie można wrócić do przeszłości i dać dziecku wszystkiego, czego wtedy zabrakło. Można jednak nauczyć dorosłego człowieka, że bliskość nie jest nagrodą, odpoczynek nie wymaga usprawiedliwienia, a miłość nie powinna być egzaminem zdawanym każdego dnia.

Ból może zostać na długo. Nie musi jednak decydować o całej reszcie życia.

Źródła

  1. CDC – About Child Abuse and Neglect
  2. CDC – About Adverse Childhood Experiences
  3. Euteneuer i in. – Childhood emotional maltreatment and sensitivity to social rejection
  4. Widom i in. – Childhood maltreatment and adult attachment style
  5. Lassri i in. – Childhood emotional maltreatment and romantic relationships
  6. Gruhn i Compas – Maltreatment, coping and emotion regulation: meta-analysis

Marcel Adamas

Twórca i wydawca portalu Przemyślenia.pl oraz autor książki „Cisza leczy duszę”. Od lat związany z mediami internetowymi, w których porusza tematy emocji, relacji, wrażliwości, kultury i codziennego życia. W swoich tekstach stara się ubierać w słowa to, co wiele osób czuje, ale nie zawsze potrafi wyrazić.