Czasem długo szukamy prezentu, który sprawi dziecku radość. Porównujemy, wybieramy, zastanawiamy się, czy trafimy w jego marzenia. A później przychodzi zwykły wieczór, dziecko wtula się w nas na kanapie i prosi, żebyśmy jeszcze przez chwilę nigdzie nie szli.
Prezenty też mają swoje miejsce w dzieciństwie. Wymarzony rower czy przytulanka mogą pozostać pięknym wspomnieniem na całe życie. Ale kiedy wracamy myślami do własnego domu, przypominają nam się również rzeczy, których nie dało się zapakować. Czyjś śmiech. Rozmowy przed snem. Sposób, w jaki witano nas po powrocie ze szkoły.
Nie da się przewidzieć, które chwile dziecko zachowa w pamięci. Warto jednak zadbać o te, do których będzie mogło kiedyś wracać z ciepłem.
1. Chwile, w których naprawdę miało cię dla siebie
„Zobacz, co zrobiłem”. „Posłuchaj tego”. „Chodź, pokażę ci coś”.
Takie prośby padają często w najmniej wygodnym momencie. Kiedy gotujemy, odpowiadamy na wiadomość albo próbujemy skończyć coś, co miało zająć tylko pięć minut. Nie zawsze możemy przerwać. Rodzic też ma obowiązki i prawo do zmęczenia.
Warto jednak czasem odłożyć telefon i przyjrzeć się temu, co dla dziecka jest właśnie najważniejsze. Krzywej wieży z klocków. Rysunkowi, na którym trudno rozpoznać postacie. Historii opowiadanej długo, z mnóstwem szczegółów.
Dla nas to może być drobna chwila. Dla dziecka – doświadczenie, że ktoś chce je usłyszeć. Nie trzeba organizować wielkiego wyjścia, żeby pobyć razem. Czasami wystarczy usiąść na podłodze i przez chwilę dać się zaprosić do jego świata.
2. To, jak reagowałeś, kiedy coś mu nie wychodziło
Rozlany sok, zgubiona rękawiczka, gorsza ocena. Dorośli widzą nieraz przede wszystkim kłopot. Trzeba posprzątać, kupić kolejną rzecz, znaleźć czas na naukę. Dziecko może tymczasem najbardziej przeżywać naszą reakcję.
Czy usłyszy: „Z tobą zawsze są problemy”? Czy będzie mogło powiedzieć, co się wydarzyło, bez obawy przed wyśmianiem?
Spokojne podejście nie oznacza, że wszystko wolno. Można poprosić o wytarcie stołu, porozmawiać o odpowiedzialności i postawić granicę. Można przy tym oszczędzić dziecku słów, które uderzają w nie samo.
„Rozlało się. Weźmy ścierkę” to zwyczajne zdanie. A jednak niesie w sobie coś ważnego: stało się coś, z czym można sobie poradzić. Nie musisz się bać, że przez pomyłkę stracisz moją życzliwość.
3. Małe zwyczaje, na które mogło czekać
Naleśniki w sobotę. Ta sama książka czytana przed snem. Spacer do sklepu, podczas którego zawsze jest czas, żeby obejrzeć kamienie. Śmieszne powiedzonko, które rozumieją tylko domownicy.
Z perspektywy dorosłego niewiele się wtedy dzieje. Kolejny podobny dzień, te same pytania, znajoma trasa. Ale właśnie te powtarzające się chwile mogą z czasem stać się najcieplejszą częścią wspomnień.
Nie muszą być wymyślne. Jeśli wieczorem brakuje siły na długie czytanie, może zostać jedna strona i przytulenie. Jeśli nie ma możliwości wyjechać, można zjeść śniadanie na kocu w pokoju.
Po latach ktoś wspomina: „Tata zawsze zostawiał mi ostatniego naleśnika” albo „Mama wymyślała inne zakończenie tej samej bajki”. Mały zwyczaj staje się opowieścią o bliskości.
4. To, czy mogło przy tobie płakać
Powód dziecięcego smutku może wydawać się dorosłemu błahy. Pęknięty balon. Kolega, który nie chciał się bawić. Koniec wizyty u babci. Łatwo wtedy powiedzieć: „Przecież nic się nie stało”.
Tylko że dla dziecka właśnie się stało. Coś straciło, czymś się rozczarowało, czegoś jeszcze nie umie przyjąć spokojnie.
Nie zawsze trzeba od razu znaleźć rozwiązanie. Czasem można usiąść obok i powiedzieć: „Widzę, że jest ci przykro”. Pozwolić się przytulić albo dać chwilę przestrzeni. Zostać dostępnym, nawet jeśli emocje nie mijają tak szybko, jak byśmy chcieli.
Dobrze mieć z dzieciństwa wspomnienie kogoś, przy kim nie trzeba było udawać, że wszystko jest w porządku. Kogoś, kto potrafił wytrzymać również nasz gorszy dzień.
5. Słowa, które słyszało o sobie na co dzień
Nie wszystkie zdania zostają w pamięci dosłownie. Niektóre wracają później jako sposób, w jaki człowiek mówi do samego siebie.
Dlatego warto zwrócić uwagę na słowa wypowiadane mimochodem. „Ale z ciebie niezdara”. „Twoja siostra jakoś potrafi”. „Znowu przesadzasz”. Dla dorosłego to może być chwila irytacji. Dziecko dopiero poznaje siebie i słucha tego, co mówią o nim najbliżsi.
Nie chodzi o nieustanne chwalenie ani przekonywanie, że wszystko robi świetnie. Można zauważyć wysiłek: „Widziałem, ile razy próbowałeś”. Zapytać o jego zdanie. Powiedzieć, że lubimy wspólnie spędzać czas, także wtedy, gdy nie wydarzyło się nic szczególnego.
Dobrze, żeby dziecko słyszało ciepłe słowa również w zwykły wtorek. Bez świadectwa, medalu i powodu do rodzinnej dumy.
6. To, czy potrafiłeś przeprosić i wrócić do rozmowy
Każdemu rodzicowi zdarza się stracić cierpliwość. Podnieść głos, odpowiedzieć zbyt ostro, niesprawiedliwie ocenić sytuację. Nie da się przeżyć wspólnych lat bez potknięć.
Znaczenie ma też to, co zrobimy później.
Można wrócić i powiedzieć: „Przepraszam, że krzyczałem. Byłem zdenerwowany, ale nie powinienem tak do ciebie mówić”. Bez dopisywania, że dziecko samo nas do tego zmusiło. Bez oczekiwania, że od razu się uśmiechnie i zapomni.
Taka rozmowa nie odbiera rodzicowi autorytetu. Pokazuje, jak wziąć odpowiedzialność za własne zachowanie i spróbować naprawić to, co zabolało.
Dziecko może zapamiętać, że nawet po trudnej chwili można było do siebie wrócić. Porozmawiać. Usłyszeć przeprosiny. Znowu poczuć bliskość.
Nie musisz teraz sprawdzać w myślach, ile z tych rzeczy udało ci się dziś zrobić. Rodzicielstwo i tak bywa pełne poczucia, że należało dać z siebie więcej. Jutro pojawi się kolejna okazja: pytanie zadane przy śniadaniu, opowieść w drodze do domu, prośba o jeszcze jedno przytulenie.
Może właśnie jedna z tych zwykłych chwil zostanie z twoim dzieckiem na lata.

