Książki Kultura i sztuka Psychologia

Tove Jansson pisała o potrzebie samotności bez poczucia winy. Dlaczego dorośli powinni wrócić do Muminków?

Chcesz zostać wieczorem w domu, ale szukasz wymówki. Potrzebujesz ciszy, lecz obawiasz się, że ktoś poczuje się odrzucony. Nawet odpoczywając, masz wrażenie, że powinieneś odpisać, zadzwonić albo poświęcić komuś uwagę. Tove Jansson stworzyła świat, w którym bliskość pozostawia miejsce na osobność. Dorosły czytelnik może znaleźć w nim coś, czego coraz trudniej udzielić samemu sobie: zgodę na chwilę tylko dla siebie.

Z dzieciństwa pamiętamy przyjazny dom, przygody i postacie, które łatwo rozpoznać po kilku kreskach. Po latach w książkach o Muminkach można zauważyć znacznie więcej: tęsknotę, zmęczenie, lęk przed zmianą i trudność pogodzenia własnych potrzeb z oczekiwaniami bliskich.

Świat Jansson nie jest pozbawiony niepokoju. Właśnie dlatego jego ciepło ma znaczenie. Bohaterowie nie muszą stale być pogodni, towarzyscy i gotowi do rozmowy, żeby zasługiwać na miejsce w opowieści.

Dla dorosłego, który przez cały dzień odpowiada na cudze potrzeby, może to być zaskakująco ważne odkrycie.

Można kochać ludzi i potrzebować od nich odpoczynku

Włóczykij ceni swobodę, wędrówki i samotność, a jednocześnie pozostaje związany z przyjaciółmi. Napięcie między wolnością a przywiązaniem jest częścią tej postaci. Jansson nie rozwiązuje go prostym wyborem jednej strony.

W dorosłym życiu często sami nie pozwalamy sobie na podobną złożoność. Skoro kocham rodzinę, powinienem chcieć spędzać z nią każdą wolną chwilę. Skoro lubię przyjaciół, powinienem cieszyć się z każdego zaproszenia. Jeśli potrzebuję pobyć sam, może coś jest ze mną nie tak?

Tymczasem po całym dniu rozmów można marzyć o spacerze bez towarzystwa. Można tęsknić za bliską osobą, a po spotkaniu potrzebować czasu na własne myśli.

Potrzeba ciszy nie przekreśla przywiązania. Mówi również o tym, ile w danej chwili mamy siły i uwagi.

Warto umieć ją nazwać, zanim zmęczenie zacznie wychodzić w postaci zniecierpliwienia wobec tych, na których nam zależy.

Dlaczego tak trudno powiedzieć: „Dzisiaj chcę pobyć sam”?

Zajęty wieczór brzmi jak dobre uzasadnienie odmowy. Pusty wieczór bywa traktowany jak termin, który można komuś oddać.

Dlatego zamiast powiedzieć, że potrzebujemy odpoczynku, wymieniamy obowiązki. Tłumaczymy się pracą, sprzątaniem, zaległymi sprawami. Jakby spokojne siedzenie z książką nie było wystarczająco ważnym planem.

Czasem robimy to ze strachu przed konkretną reakcją. Usłyszymy, że się odcinamy, że kiedyś byliśmy inni, że na wszystko inne mamy czas. Innym razem nikt nawet nie wywiera presji. Sami czujemy, że dostępność jest dowodem troski.

Z książek Jansson można wynieść inną możliwość: relacja może pomieścić czyjąś potrzebę osobności. Nie każdą chwilę trzeba dzielić, nie każdą myśl natychmiast wyjaśniać.

W codziennym języku mogłoby to brzmieć zwyczajnie: „Dzisiaj potrzebuję spokojnego wieczoru. Odezwę się jutro”.

Bez wymyślania choroby. Bez długiej obrony własnego zmęczenia. Z jasnym sygnałem, że cisza nie ma być karą dla drugiej osoby.

Nawet autorka Muminków znała poczucie winy

Potrzeba odosobnienia nie była dla Jansson wyłącznie literackim tematem. Wyspa Klovharun, na której spędzała czas z partnerką Tuulikki Pietilä, dawała jej przestrzeń do życia i pracy. Pragnieniu niezależności towarzyszyła jednak troska o uczucia matki i poczucie winy związane ze zmianą dotychczasowego układu.

Ten szczegół pozwala spojrzeć na tytułową „samotność bez poczucia winy” bardziej uczciwie. Jansson znała napięcie między własną swobodą a pragnieniem, by wszyscy bliscy byli zadowoleni.

Dorosłość często przynosi właśnie takie sytuacje. Nasza decyzja może być rozsądna i potrzebna, a mimo to kogoś rozczarować. Możemy zadbać o sposób jej zakomunikowania, wysłuchać drugiej osoby i szukać porozumienia. Nie zawsze uda się jednak całkowicie usunąć jej niezadowolenie.

Samo pojawienie się poczucia winy nie rozstrzyga jeszcze, czy zrobiliśmy coś niewłaściwego.

Czasem warto sprawdzić, czy zaniedbaliśmy zobowiązanie, czy po prostu po raz pierwszy nie spełniliśmy czyjegoś oczekiwania.

„Dolina Muminków w listopadzie” nie daje łatwego pocieszenia

W ostatniej powieści cyklu różni bohaterowie przybywają do domu Muminków, ale nie zastają rodziny. Muszą poradzić sobie z jej nieobecnością, własnymi oczekiwaniami i obecnością innych gości.

To niezwykły pomysł na książkę kojarzoną z poczuciem bezpieczeństwa. Miejsce, do którego przychodzi się po ukojenie, nie oferuje od razu tego, czego się spodziewano.

Dorosły czytelnik może odnaleźć w tej sytuacji znajome doświadczenie. Wraca do rodzinnego domu, lecz nie czuje się już jak dawniej. Spotyka przyjaciela, który tym razem nie ma przestrzeni na długą rozmowę. Szuka dawnego spokoju w miejscu, które samo się zmieniło.

Można odczytać tę opowieść jako pytanie o to, ile oczekujemy od innych: czy pozwalamy im być osobnymi ludźmi, czy potrzebujemy, żeby stale zapewniali nam określone samopoczucie?

Bliskość przynosi wsparcie. Nie daje jednak gwarancji, że ktoś zawsze będzie dostępny dokładnie wtedy i w taki sposób, jakiego potrzebujemy.

Uznanie tego bywa smutne. Może też pomóc budować relacje, w których jest więcej miejsca na rzeczywiste możliwości obu stron.

Bycie samemu może przynosić ulgę. Osamotnienie może boleć

Pisząc o potrzebie samotności, warto zachować to rozróżnienie. Wybrany wieczór bez rozmów jest innym doświadczeniem niż poczucie, że nie ma do kogo zadzwonić.

Także u Jansson osobność nie zawsze jest prosta i przyjemna. Tęsknota, przywiązanie oraz potrzeba wolności spotykają się ze sobą. Nie trzeba wybierać jednej odpowiedzi na całe życie.

Można jednego dnia potrzebować ciszy, a następnego szukać towarzystwa. Można dobrze czuć się podczas samotnego spaceru i źle znosić powrót do pustego mieszkania. Można pragnąć bliskości, zachowując własne zajęcia i własny rytm.

Warto pytać siebie, czego potrzebujemy teraz, zamiast próbować na zawsze określić się jako osoba samotna albo towarzyska.

Podobną uważność można okazać bliskim. Zamiast od razu obrażać się na odmowę, zapytać, czy chodzi o zmęczenie. Zamiast zakładać, że ktoś lubi być sam, czasem zaproponować spotkanie.

Dorosłym też potrzebna jest opowieść, w której można odetchnąć

Powrót do Muminków nie musi być wyłącznie nostalgiczną wizytą w dzieciństwie. Można czytać te książki z doświadczeniem własnych relacji, odpowiedzialności i wieczorów, podczas których nawet kolejna wiadomość wydaje się obowiązkiem.

Wtedy znajome postacie zaczynają stawiać nowe pytania. Czy daję innym przestrzeń? Czy potrafię o nią poprosić? Czy odpoczywam, czy przez cały czas przygotowuję się do ponownego bycia potrzebnym?

Nie trzeba od razu wyjeżdżać na wyspę. Czasem wystarczy pół godziny, której nie wypełnimy kolejnym zadaniem. Spacer bez prowadzenia rozmowy przez telefon. Kilka stron przeczytanych bez sprawdzania, kto właśnie napisał.

Można także usiąść z bliską osobą w jednym pokoju i pozwolić, by każde zajęło się czymś swoim.

Być może jedną z najcieplejszych rzeczy, jakie można usłyszeć w relacji, jest: „Możesz pobyć sam. Nie musisz mnie za to przepraszać”.

–

Drogi Czytelniku! Jeżeli ten tekst dał Ci chwilę refleksji, serdecznie zapraszam do sięgnięcia po moją książkę. Każdy zakup to nie tylko możliwość poznania kolejnych przemyśleń, ale również ogromne wsparcie dla mojej twórczości i dalszego tworzenia wartościowych treści. ❤️

Cisza leczy duszę – miękka ze skrzydełkami

Źródła i lektury

Artykuł jest interpretacją literacką z odniesieniami do współczesnego życia. Wyróżnione zdania nie są cytatami Tove Jansson.

Marcel Adamas

Pisze od 2012 roku. Prowadzi Przemyślenia.pl i jest autorem książki „Cisza leczy duszę”. W swoich tekstach porusza tematy emocji, relacji i codziennych spraw, które zostają w głowie na dłużej. Szuka słów na to, co wielu z nas czuje, ale o czym nie zawsze łatwo mówić.