Psychologia

Dlaczego spokój bywa dla nas niewygodny? O potrzebie ciągłego zajęcia i sztuce zatrzymania się

Wreszcie masz wolną chwilę. Nikt niczego od ciebie nie chce, najpilniejsze sprawy są załatwione, telefon milczy. Siadasz z herbatą, na którą wcześniej brakowało czasu. Przez moment jest dobrze. A potem przypominasz sobie o praniu, zaległej wiadomości i szufladzie, którą od miesięcy trzeba uporządkować.

Sięgasz po telefon. Sprawdzasz coś, co spokojnie mogło poczekać. Po kilku minutach znowu jesteś zajęty.

Przez cały dzień marzyłeś o odpoczynku. Kiedy wreszcie stał się możliwy, trudno było w nim zostać.

Spokój potrafi być niewygodny, bo zostawia nas bez zadania, za którym można się schować. W wolnej chwili wyraźniej słychać zmęczenie, niewypowiedziane potrzeby i pytania, które podczas bieganiny łatwo odłożyć na później.

Nie zawsze jednak chodzi o coś głębokiego. Czasem zwyczajnie przywykliśmy do intensywnego dnia, lubimy aktywność albo mamy naprawdę dużo obowiązków. Warto przyjrzeć się temu, co dzieje się w nas wtedy, gdy przez chwilę niczego nie musimy.

Kiedy zajęcie daje poczucie, że wszystko jest na swoim miejscu

Zadania mają początek i koniec. Można wysłać wiadomość, ugotować obiad, skończyć dokument i odhaczyć kolejną sprawę. Nawet trudny dzień przynosi wtedy coś konkretnego: wiadomo, co zostało zrobione.

Odpoczynek bywa mniej uchwytny. Po godzinie siedzenia na balkonie nie zawsze masz co pokazać. Nie przybyło pieniędzy, dom nie stał się czystszy, lista obowiązków się nie skróciła.

Jeśli oceniasz dzień głównie po liczbie wykonanych zadań, wolny czas może wydawać się stratą. W głowie pojawia się pytanie: „Czy nie powinienem robić czegoś pożytecznego?”.

Wtedy nawet przyjemność zaczyna potrzebować uzasadnienia. Spacer ma poprawić kondycję, książka nauczyć czegoś praktycznego, a weekend przygotować cię do bardziej wydajnego poniedziałku.

Trudno naprawdę odpocząć, kiedy każda chwila musi udowodnić swoją przydatność.

Możesz lubić rozwój i czerpać satysfakcję z pracy. Warto jednak zostawić sobie również czas, którego nie trzeba zamieniać w osiągnięcie.

Czasem dopiero po zatrzymaniu zauważamy, jak się czujemy

Dopóki działasz, uwaga skupia się na tym, co przed tobą. Trzeba zdążyć, odpowiedzieć, pamiętać, rozwiązać problem. Na własne przeżycia często zostaje niewiele miejsca.

Wieczorem, gdy dom cichnie, wraca rozmowa, która cię zabolała. Pojawia się smutek po czymś, co miało wyglądać inaczej. Zauważasz, że od dawna brakuje ci bliskości albo że praca zajmuje więcej miejsca, niż chciałeś.

Łatwo wtedy ponownie się czymś zająć. Włączyć kolejny odcinek, przejrzeć wiadomości, zacząć porządki. Chwilowe odwrócenie uwagi może być potrzebnym wytchnieniem. Nie musisz przeżywać wszystkiego od razu.

Warto jednak zauważyć, czy każda wolna chwila kończy się ucieczką w kolejne zajęcie. Czy są sprawy, do których od miesięcy nie wracasz, ponieważ zawsze pojawia się coś pilniejszego?

Nie trzeba urządzać sobie długiego rozliczenia z życia. Czasem wystarczy nazwać jedną rzecz: „Jestem rozczarowany”, „Tęsknię”, „Mam za dużo na głowie”. A później zastanowić się, czy potrzebujesz rozmowy, konkretnej zmiany czy po prostu odpoczynku.

Gdy odpoczywasz, możesz czuć, że kogoś zawodzisz

Są osoby, którym trudno usiąść, dopóki ktoś obok pracuje. Inne sprawdzają telefon przez cały wieczór, bo przecież ktoś może potrzebować odpowiedzi. Jeszcze inne zgadzają się na kolejne zadanie, zanim zdążą ocenić, czy mają na nie siłę.

Jeśli przyzwyczaiłeś siebie i otoczenie do stałej dostępności, przerwa może wydawać się naruszeniem niepisanej umowy. Odpoczywasz, ale jednocześnie nasłuchujesz, czy ktoś cię nie woła.

Być może często słyszałeś, że jesteś niezastąpiony. Dobrze było czuć się potrzebnym. Z czasem jednak mogło pojawić się pytanie: kim będę, kiedy przez chwilę niczego dla innych nie zrobię?

Masz prawo pozostawać ważny również wtedy, kiedy jesteś niedostępny, zmęczony i nie rozwiązujesz kolejnego problemu.

W codzienności może to wymagać jasnej rozmowy. Ustalenia, kto przejmuje obowiązki, kiedy kończysz pracę i które sprawy rzeczywiście muszą czekać na twoją odpowiedź. Samo postanowienie „będę więcej odpoczywać” niewiele zmieni, jeśli nadal wszystko ma spoczywać na tobie.

Nie każdy potrzebuje odpoczywać w ciszy

Sztuka zatrzymania się nie musi oznaczać siedzenia bez ruchu i patrzenia w ścianę. Jedna osoba lubi ciszę, druga odpoczywa przy muzyce, trzecia podczas spaceru, gotowania czy spokojnej pracy w ogrodzie.

Ważne, co daje ci dana aktywność. Czy możesz wybrać jej tempo? Czy sprawia przyjemność? Czy potrafisz ją zakończyć bez poczucia, że trzeba osiągnąć jeszcze trochę więcej?

Spacer może być wytchnieniem. Może też zamienić się w kolejny obowiązek, jeśli przez całą drogę kontrolujesz wynik i złościsz się, że idziesz zbyt wolno. Podobnie oglądanie filmu może dawać odpoczynek albo pozostawiać cię po kilku godzinach z poczuciem, że właściwie nie chciałeś spędzić w ten sposób wieczoru.

Nie ma jednej właściwej formy wolnego czasu. Warto sprawdzać, po czym czujesz się choć trochę mniej obciążony, a co jedynie wypełnia kolejne minuty.

Zacznij od przerwy, która nie wymaga wielkich przygotowań

Łatwo odkładać odpoczynek do urlopu, wolnego weekendu albo dnia, w którym wszystko będzie zrobione. Taki dzień może jednak długo nie nadejść. Zakończone zadania szybko ustępują miejsca następnym.

Możesz zacząć skromniej. Wypić herbatę bez jednoczesnego odpowiadania na wiadomości. Posiedzieć chwilę po posiłku. Wyjść przed dom i rozejrzeć się, zamiast od razu otwierać telefon.

Jeżeli pojawi się myśl o obowiązku, nie musisz z nią walczyć. Możesz zapisać, co chcesz zrobić później, i sprawdzić, czy rzeczywiście wymaga natychmiastowej reakcji.

Na początku taka chwila może wydawać się dziwna. Nie trzeba traktować tego jak porażki ani oczekiwać natychmiastowego odprężenia. Możesz być niespokojny i mimo to pozwolić sobie przez moment niczego nie przyspieszać.

Odpoczynek nie musi od razu wychodzić ci dobrze. Nie potrzebuje oceny.

Zwróć uwagę, jak do siebie mówisz

„Ale jestem leniwy”. „Cały wieczór zmarnowany”. „Inni w tym czasie robią tyle rzeczy”.

Takie myśli potrafią zepsuć nawet chwilę, która była przyjemna. Warto wtedy zapytać, czy wobec bliskiej osoby zastosowałbyś tę samą miarę. Czy po ciężkim tygodniu nazwałbyś ją leniwą, bo usiadła z książką? Czy kazałbyś jej uzasadniać każdą godzinę bez pracy?

Możesz również uczciwie sprawdzić, czy odpoczywasz, czy odkładasz ważną sprawę, która wymaga działania. To rozróżnienie pomaga bardziej niż ciągłe oskarżanie siebie. Jeśli coś zaniedbałeś, ustal konkretny następny krok. Nie musisz za karę odbierać sobie całego wolnego czasu.

Odpowiedzialność i odpoczynek mieszczą się w tym samym życiu. Potrzebują rozsądnego podziału, uwzględniającego także twoje ograniczenia.

Nie musisz wypełniać każdej wolnej przestrzeni

Czasami dopiero w spokojniejszej chwili odkrywasz, na co naprawdę masz ochotę. Przypominasz sobie o kimś, do kogo chcesz zadzwonić. Zauważasz, że brakuje ci ruchu albo zwyczajnego snu. Uświadamiasz sobie, że od dawna robisz coś tylko z przyzwyczajenia.

Nie każda przerwa przyniesie ważne odkrycie. Może po prostu pozwoli ci wypić ciepłą herbatę i popatrzeć przez okno. To również jest wystarczające.

Jeśli zaś każda próba odpoczynku wiąże się z silnym, uporczywym niepokojem, warto porozmawiać o tym z kimś zaufanym lub specjalistą. Nie wszystko trzeba rozwiązywać samym postanowieniem, że od dziś będzie się spokojniejszym.

Twoje życie toczy się również wtedy, kiedy niczego nie odhaczasz. Nie musisz czekać, aż zabraknie ci sił, żeby dać sobie chwilę, której nie trzeba wypełniać.

Marcel Adamas

Pisze od 2012 roku. Prowadzi Przemyślenia.pl i jest autorem książki „Cisza leczy duszę”. W swoich tekstach porusza tematy emocji, relacji i codziennych spraw, które zostają w głowie na dłużej. Szuka słów na to, co wielu z nas czuje, ale o czym nie zawsze łatwo mówić.