Dzieciństwo Psychologia

Gdy w dzieciństwie brakuje miłości. 4 zachowania, które mogą zostać na lata

Przy stole stał ciepły obiad. W szafie wisiały czyste ubrania. We wrześniu był plecak, a zimą buty w odpowiednim rozmiarze. Z zewnątrz mogło wyglądać, że dziecku niczego nie brakuje.

A jednak, kiedy przychodziło ze smutkiem, słyszało: „Nie przesadzaj”. Kiedy się bało: „Nie ma czego”. Kiedy potrzebowało przytulenia, trafiało na pośpiech, zniecierpliwienie albo zamknięte drzwi.

Można mieć zapewnione codzienne potrzeby i jednocześnie dorastać w poczuciu, że na własne emocje nie ma w domu miejsca.

Dziecko potrzebuje dorosłego, który zauważy jego lęk, odpowie na potrzebę bliskości i pomoże poradzić sobie z tym, co trudne. Powtarzający się brak takiej odpowiedzi może wpływać na rozwój i późniejsze relacje. Nie chodzi o pojedynczy gorszy dzień rodzica, lecz o utrwalony sposób traktowania dziecięcych potrzeb.

Tytułowy „brak miłości” oznacza tu przede wszystkim brak doświadczanej czułości, akceptacji i emocjonalnego wsparcia. Nie pozwala rozstrzygnąć, co rodzice czuli. Poniższe zachowania również nie są testem na niekochane dzieciństwo — mogą mieć różne przyczyny. Dla niektórych osób będą jednak znajomym obrazem tego, co wniosły w dorosłość.

1. Mówią „nic się nie stało”, chociaż coś je zabolało

Ktoś rzuca przy stole przykrą uwagę. Wszyscy się śmieją, więc one również się uśmiechają. Dopiero wieczorem, kiedy zostają same, wracają do tych słów.

Partner pyta, czy wszystko w porządku. Odpowiadają: „Tak, jestem tylko zmęczona”. Przyjaciel odwołuje kolejne spotkanie. Słyszy: „Spokojnie, rozumiem”.

Czasem rzeczywiście rozumieją. A czasem nie potrafią powiedzieć, że jest im przykro.

Jeżeli w dzieciństwie okazywanie smutku spotykało się z wyśmiewaniem albo złością, ukrywanie uczuć mogło pomagać uniknąć kolejnego zranienia. Szczególnym przykładem jest sytuacja, gdy dziecko musi zajmować się emocjami rodzica i odsuwać własne potrzeby. Takie odwrócenie ról może wiązać się później z trudnością w rozpoznawaniu i wyrażaniu uczuć.

W dorosłym życiu może to wyglądać jak niezwykła ugodowość. Człowiek rzadko protestuje, nie robi zamieszania, nie chce nikomu psuć wieczoru. Tylko że po powrocie do domu czuje ciężar, którego nie umie nazwać.

„Nic się nie stało” bywa zdaniem wypowiadanym wtedy, gdy ktoś bardzo potrzebuje powiedzieć: „To było dla mnie ważne”.

2. W ciszy drugiej osoby szybko słyszą odrzucenie

Wiadomość została odczytana. Odpowiedź nie przychodzi.

Najpierw pojawia się zwykłe oczekiwanie. Potem sprawdzanie telefonu. W końcu pytania: „Czy powiedziałem coś niewłaściwego?”, „Może ma mnie już dosyć?”, „Czy znowu za bardzo się narzucam?”.

Druga osoba może być zajęta pracą, prowadzić samochód albo zwyczajnie potrzebować odpoczynku. Jednak dla kogoś, kto wcześniej doświadczał emocjonalnego opuszczenia, taka sytuacja może uruchamiać znajomy lęk. Nawet brak odpowiedzi na wiadomość potrafi przywołać uczucia związane z wcześniejszym zaniedbaniem.

Wtedy łatwo zacząć przepraszać, choć nie wiadomo za co. Wysyłać kolejne wiadomości. Pytać kilka razy, czy na pewno wszystko jest dobrze.

Takie reakcje mogą być męczące dla obu stron. Osoba, która je przeżywa, często sama chciałaby po prostu odłożyć telefon i spokojnie zająć się swoim dniem.

Pomocne bywa zauważenie różnicy między faktem a obawą: „Jeszcze nie odpisał” to fakt. „Już mu na mnie nie zależy” jest interpretacją. Nawet jeśli w danej chwili brzmi bardzo przekonująco.

3. Chowają własne potrzeby, żeby zadbać o wszystkich dookoła

Pamiętają, kto ma trudny tydzień. Wysłuchają, pomogą, przełożą swoje plany. Kiedy w rodzinie robi się nerwowo, próbują uspokoić sytuację.

Zapytane, czego same potrzebują, odpowiadają: „Nie wiem. Mnie wszystko jedno”.

Taki obraz może pojawić się u osoby, która jako dziecko zbyt wcześnie została powiernikiem albo opiekunem dorosłych. Nauczyła się obserwować cudze nastroje, pocieszać i brać odpowiedzialność za atmosferę w domu. Te oczekiwania wobec siebie mogą później przenosić się na inne relacje.

Wyobraźmy sobie kobietę, która po całym dniu pracy odbiera telefon i przez godzinę słucha o cudzych problemach. Sama miała ciężki dzień, ale o nim nie wspomina. Kiedy rozmowa się kończy, zostaje ze swoim zmęczeniem i przekonaniem, że przecież nie powinna narzekać.

Pomaganie może dawać radość i poczucie bliskości. Trudność zaczyna się wtedy, gdy zabraknie miejsca na odmowę, odpoczynek i wzajemność.

Można troszczyć się o innych i jednocześnie powiedzieć: „Dzisiaj ja też potrzebuję, żeby ktoś mnie wysłuchał”.

4. Odsuwają się właśnie wtedy, gdy robi się blisko

Poznają kogoś, przy kim czują się dobrze. Rozmowy stają się coraz bardziej osobiste. Druga osoba pamięta drobiazgi, pyta o samopoczucie, chce być obecna.

I właśnie wtedy pojawia się chęć wycofania.

Łatwiej zażartować niż powiedzieć coś szczerze. Zmienić temat niż przyznać się do strachu. Odwołać spotkanie niż pozwolić komuś zobaczyć własną bezradność.

Badania wskazują na związek między doświadczeniami zaniedbania i krzywdzenia w dzieciństwie a trudnościami w budowaniu dorosłych relacji, w tym lękiem i unikaniem w przywiązaniu. Nie oznacza to jednak, że każda osoba po trudnym dzieciństwie będzie unikała bliskości.

Dla części osób dystans może być sposobem ograniczania ryzyka: jeśli nie pokażę zbyt wiele, ewentualne odrzucenie mniej zaboli. Tyle że taki dystans utrudnia również doświadczenie wsparcia, którego człowiek potrzebuje.

Można więc tęsknić za bliskością i jednocześnie zamykać się, kiedy ktoś ją proponuje. To trudna sprzeczność, zwłaszcza gdy nie rozumie się własnej reakcji.

To, co zostało na lata, nie musi zostać na zawsze

Rozpoznanie siebie w tych opisach nie oznacza, że jesteś osobą „zepsutą” albo niezdolną do dobrej relacji. Nie jest również dowodem, że całe twoje dzieciństwo było złe.

Możesz pamiętać wspólne wakacje, ulubione obiady i chwile radości, a jednocześnie wiedzieć, że z ważnymi uczuciami często zostawałeś sam. Jedno wspomnienie nie unieważnia drugiego.

Zmiana może zaczynać się od małych zdań: „Jest mi przykro”. „Potrzebuję pomocy”. „Dzisiaj nie dam rady”. Od chwili namysłu, zanim po raz kolejny automatycznie zapewnisz wszystkich, że niczego nie potrzebujesz.

Jeżeli te trudności stale wracają i utrudniają codzienne życie lub relacje, rozmowa z psychoterapeutą może pomóc je zrozumieć. Wsparcie i bezpieczne relacje mogą sprzyjać radzeniu sobie ze skutkami trudnych doświadczeń.

Dzieciństwa nie da się przeżyć drugi raz. Można jednak stopniowo uczyć się, że własny smutek zasługuje na uwagę, prośba o pomoc nie jest powodem do wstydu, a bliskość może pomieścić również gorszy dzień.

Nie musisz przez całe życie być dzieckiem, które niczego nie potrzebuje, żeby nikomu nie sprawiać kłopotu.

–

Drogi Czytelniku! Jeżeli ten tekst dał Ci chwilę refleksji, serdecznie zapraszam do sięgnięcia po moją książkę. Każdy zakup to nie tylko możliwość poznania kolejnych przemyśleń, ale również ogromne wsparcie dla mojej twórczości i dalszego tworzenia wartościowych treści. ❤️

Źródła

Marcel Adamas

Pisze od 2012 roku. Prowadzi Przemyślenia.pl i jest autorem książki „Cisza leczy duszę”. W swoich tekstach porusza tematy emocji, relacji i codziennych spraw, które zostają w głowie na dłużej. Szuka słów na to, co wielu z nas czuje, ale o czym nie zawsze łatwo mówić.