Wystarczy rodzinny obiad. Dziecko odmawia zjedzenia kolejnej porcji, nie chce pocałować cioci albo głośno protestuje, gdy pora kończyć zabawę. Ktoś próbuje spokojnie z nim porozmawiać. Ktoś inny kręci głową i mówi: „Za moich czasów było nie do pomyślenia”. Nagle przy stole wszyscy mają zdanie na temat wychowania.
Za takimi rozmowami często kryje się coś więcej niż spór o zachowanie kilkulatka. Starsi słyszą, że metody, które znali, były niewłaściwe. Młodsi czują, że ich wysiłek zostaje sprowadzony do rozpieszczania dzieci.
A przecież obie strony mogą chcieć tego samego: żeby dziecko wyrosło na dobrego człowieka, potrafiło sobie radzić i szanowało innych. Różnią się przede wszystkim wyobrażeniem o tym, jak do tego dojść.
Nie każda rodzina pasuje do podziału na „dawniej” i „dzisiaj”. Byli rodzice, którzy przed laty cierpliwie rozmawiali z dziećmi, i są tacy, którzy nadal oczekują bezwzględnego posłuszeństwa. Mimo to pewne zmiany wyraźnie widać — także w badaniach społecznych.
1. Dziecko może zapytać: „Dlaczego?”
„Bo tak powiedziałem” potrafiło kończyć rozmowę. Dorosły podejmował decyzję, a od dziecka oczekiwano przede wszystkim jej wykonania.
Dziś wielu rodziców stara się wyjaśniać swoje polecenia. Mówią, dlaczego trzeba wyjść, odłożyć telefon albo założyć cieplejszą kurtkę. Dają też wybór tam, gdzie mogą go bezpiecznie pozostawić.
Zmianę priorytetów pokazuje badanie CBOS „Polacy o wychowaniu dzieci”. W 2022 roku posłuszeństwo jako jedną z cech, na których kształtowanie rodzice powinni zwracać szczególną uwagę, wskazało 6% badanych, wobec 16% w 2009 roku. Nie oznacza to, że pozostali odrzucali zasady — pytanie dotyczyło wyboru najważniejszych wartości wychowawczych.
Dla części starszego pokolenia tłumaczenie decyzji brzmi jak oddawanie dziecku władzy. Młodsi mogą widzieć w nim sposób na nauczenie rozumienia zasad.
Granica jest jednak potrzebna również w rozmowie. Rodzic może wysłuchać sprzeciwu i nadal podtrzymać decyzję. Nie każde wyjście z domu musi poprzedzać dwudziestominutowa debata.
2. Płacz nie musi zostać natychmiast uciszony
„Nie ma o co płakać”, „taki duży, a się maże”, „zaraz ci przejdzie” — część dorosłych dobrze pamięta podobne reakcje na dziecięcy smutek.
We współczesnym podejściu więcej miejsca zajmuje próba zrozumienia, co dziecko przeżywa. Rodzic nazywa rozczarowanie, zostaje obok i pozwala ochłonąć, zamiast wymagać natychmiastowego spokoju.
Przy rodzinnym stole łatwo o nieporozumienie. Babcia widzi płaczącego wnuka i uważa, że rodzice zbyt długo zajmują się jego protestem. Mama lub tata próbują pokazać, że można przeżyć złość bez krzywdzenia innych.
Uznanie emocji nie oznacza zgody na każde zachowanie. Można powiedzieć: „Widzę, że jesteś zły”, a zaraz potem zatrzymać uderzającą rękę.
UNICEF w materiałach o pozytywnym rodzicielstwie łączy uważną relację z jasnymi, dostosowanymi do wieku granicami. Czułość i stanowczość mogą występować razem.
3. Klaps przestał być argumentem, który zamyka dyskusję
„Dostałem nieraz i wyrosłem na ludzi” — to zdanie nadal pojawia się w rozmowach o wychowaniu. Bywa wypowiadane z przekonaniem, ale też z potrzebą obrony własnych rodziców i wspomnień.
Można kochać rodziców, doceniać ich poświęcenie i jednocześnie uznać, że niektóre ich zachowania były krzywdzące. Taka ocena nie przekreśla całej rodzinnej historii.
Współczesne materiały UNICEF wskazują, że przemoc jako metoda dyscyplinowania jest nieskuteczna i wiąże się z ryzykiem szkód dla dziecka. Wychowanie bez bicia nie oznacza natomiast wychowania bez wymagań.
W praktyce najtrudniejszy moment przychodzi wtedy, gdy rodzic jest zmęczony, dziecko nie słucha, a spokojne słowa nie przynoszą natychmiastowego efektu. Właśnie wtedy potrzebne są inne sposoby reagowania: konkretne polecenie, przewidywalne konsekwencje i konsekwencja dorosłego. Takie rozwiązania opisuje UNICEF w poradniku dotyczącym pozytywnej dyscypliny.
4. Szacunek nie musi oznaczać obowiązkowego całusa
Ciocia przyjeżdża w odwiedziny, wyciąga ręce, a dziecko chowa się za rodzicem. Kiedyś w części domów następowało zawstydzanie: przecież tak nie wypada, przecież cioci będzie przykro.
Dzisiaj można usłyszeć inną odpowiedź: „Nie musisz się przytulać. Możesz powiedzieć dzień dobry albo pomachać”.
To drobna scena, ale potrafi wywołać dużą rodzinną dyskusję. Dla bliskiej osoby odmowa bywa przykra, bo gest czułości traktuje jako naturalną część powitania. Rodzic może z kolei chcieć, żeby dziecko wiedziało, że ma wpływ na kontakt ze swoim ciałem.
Da się przy tym uczyć uprzejmości. Powitanie, podziękowanie i życzliwe zachowanie nie wymagają obowiązkowego pocałunku.
Warto też spokojnie wyjaśnić sytuację dorosłemu. Dziecko nie zawsze odrzuca człowieka. Czasem potrzebuje chwili, zanim poczuje się swobodnie.
5. Rodzic częściej wkracza w dziecięce trudności
Kłótnia z kolegą, zapomniany zeszyt, nieudane zadanie — przy takich sytuacjach zderzają się dwa odruchy.
Pierwszy brzmi: „Niech sobie poradzi”. Drugi: „Muszę mu pomóc”.
Żaden nie daje dobrej odpowiedzi w każdej sytuacji. Dziecko pozostawione samo wobec przemocy potrzebuje interwencji. Ale dziecko, za które dorosły rozwiązuje każdy drobny problem, ma niewiele okazji, by spróbować własnych sił.
Starsze pokolenie może trafnie zauważać nadmierne wyręczanie. Młodsze może równie trafnie przypominać, że dawna samodzielność czasem oznaczała brak potrzebnego wsparcia.
Pomoc nie musi polegać na przejęciu sprawy. Można zapytać: „Co już próbowałeś zrobić?” albo „Chcesz, żebym ci podpowiedział, czy poszedł z tobą?”.
W rozmowie Polskiego Radia Dzieciom o rozwijaniu samodzielności podkreślano znaczenie niewyręczania, a zarazem towarzyszenia dziecku i pozwalania mu na błędy.
6. Dorosły potrafi powiedzieć dziecku „przepraszam”
Dla osoby wychowanej w przekonaniu, że rodzic zawsze musi mieć ostatnie słowo, przeprosiny wobec kilkulatka mogą brzmieć dziwnie.
„Jeszcze wejdzie ci na głowę” — pada czasem ostrzeżenie.
Tymczasem można przeprosić za krzyk i nadal wymagać posprzątania zabawek. Można przyznać, że oceniło się sytuację zbyt szybko, a jednocześnie nie rezygnować z odpowiedzialności za dziecko.
„Nie powinienem był tak do ciebie powiedzieć” to konkretna informacja. Dorosły zauważył własny błąd i bierze za niego odpowiedzialność.
Trudno oczekiwać od dziecka szczerych przeprosin, jeśli nigdy nie widzi ich u najbliższych. W rodzinie zasady stają się bardziej wiarygodne, kiedy dotyczą także tych, którzy je ustanawiają.
7. Dzieciństwo coraz łatwiej zamienić w napięty grafik
Wspomnienia o dawnym wychowaniu pełne są zwyczajnych popołudni: wyjścia przed dom, siedzenia na ławce, wymyślania zabawy. W części współczesnych rodzin czas po szkole wypełniają kolejne zajęcia i dojazdy.
Za tym planem zwykle stoją dobre intencje. Rodzice chcą rozwijać zainteresowania dziecka i zapewnić mu możliwości, których sami nie mieli.
Starsze pokolenie pyta jednak czasem całkiem rozsądnie: „A kiedy ono odpoczywa?”.
Zajęcia dodatkowe mogą dawać wiele radości. Warto tylko sprawdzać, czy dziecko rzeczywiście je lubi i czy pozostaje mu czas na swobodną zabawę. Amerykańska Akademia Pediatrii podkreśla jej znaczenie i przestrzega przed nadmiernym planowaniem dziecięcego czasu.
Nie każda godzina musi kończyć się nową umiejętnością. Czasem wartościowym popołudniem jest to, podczas którego dziecko samo wymyśliło, co chce robić.
Spory o wychowanie rzadko kończą się dobrze, kiedy jedna strona nazywa drugą zacofaną, a druga odpowiada oskarżeniem o rozpieszczanie. Pod takimi słowami często kryją się troska, lęk i własne doświadczenia.
Starszych można słuchać bez obowiązku powtarzania wszystkich ich metod. Młodszych można wspierać, nawet jeśli wychowują inaczej.
Zamiast rozstrzygać, które pokolenie miało zawsze rację, warto przyjrzeć się konkretnej sytuacji. Czy dziecko zna zasady? Czy ma obowiązki odpowiednie do wieku? Czy może liczyć na pomoc? Czy dorośli potrafią je wysłuchać, ale też spokojnie odmówić?
A która zmiana w wychowaniu budzi najwięcej rozmów w twojej rodzinie?
Źródła
- CBOS, „Polacy o wychowaniu dzieci”, komunikat z badań nr 125/2022.
- UNICEF, „Positive parenting tips for babies and children ages 0–5” — relacja z dzieckiem i granice odpowiednie do wieku.
- UNICEF, „How to discipline your child the smart and healthy way” — zasady, konsekwencje i wychowanie bez przemocy.
- UNICEF Data, „Violent discipline” — ustalenia dotyczące przemocy w dyscyplinowaniu dzieci.
- Polskie Radio Dzieciom, „W jaki sposób wdrażać samodzielność w życie dzieci?”.
- American Academy of Pediatrics, HealthyChildren.org, „Young Children Learn a Lot When They Play”.
Opisane sceny rodzinne mają charakter ilustracyjny. Nie oznaczają, że wszyscy przedstawiciele danego pokolenia wychowywali lub wychowują dzieci w taki sam sposób.
