Książki Kultura i sztuka Psychologia

Łatwo podziwiać te słowa, trudniej według nich żyć. 5 lekcji Zbigniewa Herberta, które dają do myślenia

Są słowa, które chętnie podkreślamy w książkach, udostępniamy w internecie i przywołujemy wtedy, gdy chcemy powiedzieć coś ważnego o świecie. Znacznie trudniej przypomnieć je sobie w chwili, kiedy uczciwość może popsuć nam relacje, sprzeciw odebrać wygodę, a przyznanie się do błędu naruszyć starannie pielęgnowany obraz samych siebie. Poezja Zbigniewa Herberta szczególnie mocno ujawnia tę odległość między przekonaniami a postępowaniem, ponieważ stawia pytania, na które nie wystarczy odpowiedzieć pięknym zdaniem. Trzeba jeszcze zobaczyć, co z tej odpowiedzi wynika przy rodzinnym stole, w pracy i w rozmowie z człowiekiem, którego najłatwiej byłoby zlekceważyć.

Herbert pisał o godności, wierności i odpowiedzialności w cieniu historii, przemocy oraz doświadczeń zniewolenia, dlatego sprowadzanie jego twórczości do kilku porad na udany dzień odbierałoby jej ciężar. Można jednak czytać ją także jako zaproszenie do przyjrzenia się własnym wyborom, zachowując świadomość, że codzienny konflikt nie jest tym samym co opór wobec dyktatury. Poniższe pięć lekcji to właśnie takie odczytanie: próba sprawdzenia, co Herbertowskie pytania mogą odsłonić w naszym życiu.

1. Wierność zasadom nabiera znaczenia wtedy, gdy przestaje się opłacać

Kończące „Przesłanie Pana Cogito” słowa „Bądź wierny Idź” łatwo zapamiętać, znacznie trudniej przyjąć konsekwencje wezwania, które nie zawiera obietnicy sukcesu. W świecie tego wiersza człowiek dochowujący wierności wartościom może spotkać się z odrzuceniem, szyderstwem i klęską, a mimo to jego wybór zachowuje sens. To wymagająca perspektywa, szczególnie gdy przywykliśmy pytać, co nam się zwróci, kto doceni nasz wysiłek i czy na końcu dostaniemy potwierdzenie, że warto było zachować się przyzwoicie. Przeniesione do codzienności pytanie brzmi skromniej, ale nadal potrafi uwierać: czy powiemy prawdę również wtedy, gdy narazi nas ona na niezadowolenie kogoś wpływowego, i czy przyznamy się do własnego zaniedbania, zanim odpowiedzialność spadnie na osobę, której łatwiej ją przypisać? W takich chwilach zasady przestają być deklaracją, a stają się wyborem mającym konkretną cenę. Wierność wymaga przy tym namysłu nad tym, czemu służymy, ponieważ sam upór nie czyni jeszcze człowieka uczciwym, a trwanie przy błędzie tylko dlatego, że wcześniej nazwaliśmy go przekonaniem, nie zasługuje na moralny podziw.

2. Warto uważać na to, do czego stopniowo się przyzwyczajamy

W „Potędze smaku” odmowa uczestnictwa w systemie zniewolenia wiąże się również z odrazą wobec jego języka, rytuałów i estetyki. Herbert łączy wyczucie formy z sumieniem, pokazując, że sposób mówienia o świecie może zdradzać stosunek do ludzi, których ten język opisuje. Dzisiejszy czytelnik może znaleźć tu powód, żeby uważniej przysłuchiwać się słowom oswajającym cudzą krzywdę: określeniom, które przedstawiają upokorzenie jako wychowanie, bezwzględność jako zaradność, a publiczne wyśmiewanie jako niewinny żart. Granica często przesuwa się powoli, bo najpierw coś nas razi, potem uznajemy, że nie warto reagować, aż wreszcie sami zaczynamy posługiwać się językiem, którego wcześniej nie chcieliśmy słuchać. Nie każde nieprzyjemne wrażenie jest oczywiście trafnym osądem moralnym; własną niechęć również trzeba sprawdzać, żeby nie pomylić jej z uprzedzeniem. Warto jednak zatrzymać się przy pytaniu, dlaczego jeszcze niedawno coś wydawało nam się niedopuszczalne, a dziś wzruszamy ramionami. Być może zmieniliśmy zdanie po namyśle, ale być może po prostu wygodniej było przestać się przejmować.

3. Własna racja nie zwalnia z przyglądania się sobie

W „Przesłaniu Pana Cogito” obok wezwania do odwagi pojawia się ostrzeżenie: „strzeż się jednak dumy niepotrzebnej”. Ten fragment warto pamiętać zwłaszcza wtedy, gdy pozostałe słowa wiersza dodają nam poczucia moralnej pewności, ponieważ łatwo polubić siebie w roli człowieka, który widzi więcej, rozumie lepiej i jako jedyny zachowuje zasady. Z takiej pozycji coraz trudniej usłyszeć krytykę, przyjąć przeprosiny czy zauważyć, że w słusznej sprawie zaczęliśmy traktować innych z wyższością. W codziennych rozmowach bywa to widoczne wtedy, gdy bardziej zależy nam na przyłapaniu kogoś na sprzeczności niż na ustaleniu, co właściwie się wydarzyło, albo gdy cudzy błąd sprawia nam podejrzanie dużą satysfakcję. Herbertowską przestrogę można odczytać jako zachętę do zadania sobie niewygodnego pytania: ile w moim oburzeniu jest troski o sprawę, a ile przyjemności płynącej z tego, że mogę poczuć się lepszy? Odpowiedź nie musi podważać naszych przekonań, może za to skorygować sposób, w jaki ich bronimy. Człowiek zdolny powiedzieć, że przesadził albo czegoś nie wiedział, daje rozmówcy szansę na spotkanie, której nie pozostawia nieomylność.

4. Wyobraźnia powinna pomagać dostrzec człowieka, którego nie rozumiemy

W wierszu „Pan Cogito i wyobraźnia” bohater chce uczynić z wyobraźni „narzędzie współczucia”, kierując ją ku cudzym doświadczeniom, cierpieniu i losom ludzi oddalonych od niego w czasie. To myśl szczególnie potrzebna w codzienności, w której o innych często wiemy niewiele, a mimo to bardzo szybko wydajemy wyroki. Ktoś nie oddzwania, więc uznajemy go za obojętnego; ktoś popełnia błąd, więc przypisujemy mu niekompetencję; ktoś reaguje nerwowo, więc zamykamy całą jego osobę w jednym nieprzyjemnym zachowaniu. Wyobraźnia może otworzyć przestrzeń między tym, co widzimy, a tym, co zbyt pochopnie uznajemy za pewne: być może ten człowiek jest przeciążony, czegoś się boi albo mierzy się z sytuacją, o której nie mamy pojęcia. Takie przypuszczenie nie daje wiedzy o jego życiu, ale może powstrzymać nas przed niesprawiedliwym osądem i skłonić do zadania pytania. Współczucie pozostawia też miejsce na granice oraz odpowiedzialność, ponieważ rozumienie czyichś trudności nie zobowiązuje do przyjmowania każdego zachowania. Pozwala natomiast pamiętać, że nawet człowiek, z którym się nie zgadzamy, ma życie wykraczające poza rolę, jaką odegrał w naszym konflikcie.

5. Przyzwoitość zachowuje wartość również wtedy, gdy nikomu nie imponuje

W „Panu Cogito o cnocie” cnota została przedstawiona jako postać niemodna, niewygodna i lekceważona przez ludzi zapatrzonych w siłę oraz powodzenie. Ironia tego obrazu odsłania pokusę oceniania zasad według ich atrakcyjności: chętnie przyznajemy się do wartości, które dobrze wyglądają, znacznie mniej entuzjazmu budzą te, które czegoś od nas wymagają i nie zapewniają uznania. W zwykłym życiu przyzwoitość często ma właśnie taki mało efektowny kształt, kiedy trzeba oddać komuś zasługę za wspólny sukces, dochować powierzonej tajemnicy albo dotrzymać obietnicy, choć pojawiła się ciekawsza propozycja. Nie towarzyszą temu wielkie słowa, czasem nikt nawet nie zauważy, że mieliśmy możliwość zachować się inaczej. Łatwo wtedy pomyśleć, że skoro inni pozwalają sobie na więcej i dobrze na tym wychodzą, nasze skrupuły są naiwnością. Wiersz Herberta pozwala przyjrzeć się właśnie temu zawstydzeniu własną uczciwością, jakby wartość postępowania zależała od tego, czy potrafimy je przedstawić jako oznakę sprytu. Tymczasem wiele zaufania między ludźmi opiera się na decyzjach podejmowanych bez publiczności, pochwały i pewności, że druga strona odpłaci nam tym samym.

Po lekturze Herberta można poczuć dyskomfort, ponieważ jego wiersze kierują uwagę również na te chwile, które najchętniej szybko usprawiedliwiamy: przemilczaną niesprawiedliwość, wygodny unik, zbyt łatwy osąd, przeprosiny odkładane do czasu, aż sprawa sama przycichnie. Nie trzeba obiecywać sobie od razu wielkiej przemiany, żeby potraktować te pytania poważnie. Czasem wystarczy wrócić do jednej rozmowy, sprostować jedno zdanie albo przestać śmiać się z żartu, który kogoś poniża. Wtedy podziw dla słów zaczyna mieć dalszy ciąg — już poza książką, w sytuacji, w której możemy coś zrobić.

Źródła

Marcel Adamas

Pisze od 2012 roku. Prowadzi Przemyślenia.pl i jest autorem książki „Cisza leczy duszę”. W swoich tekstach porusza tematy emocji, relacji i codziennych spraw, które zostają w głowie na dłużej. Szuka słów na to, co wielu z nas czuje, ale o czym nie zawsze łatwo mówić.