Książki Kultura i sztuka Psychologia

Oscar Wilde potrafił jednym zdaniem obnażyć ludzką próżność. 10 celnych obserwacji

Przy stole ktoś opowiada o swoich sukcesach. Niby mimochodem wspomina cenę wakacji, znajomość z ważną osobą, komplement usłyszany w pracy. Pozostali przytakują i czekają na swoją kolej. Każdy ma coś do pokazania. Coraz mniej osób ma ochotę słuchać.

Oscar Wilde świetnie nadawałby się na obserwatora takiego wieczoru. W jego utworach eleganckie rozmowy szybko odsłaniają mniej eleganckie motywy: potrzebę uznania, snobizm, zazdrość i przekonanie, że własne przewinienia zawsze da się jakoś rozsądnie wyjaśnić.

Jego dowcip najpierw bawił, a chwilę później pozostawiał niepokój. Bo łatwo śmiać się z cudzej próżności. Trudniej zauważyć własną.

Poniższe obserwacje są interpretacją motywów z „Portretu Doriana Graya” i komedii „Bądźmy poważni na serio”. Nie są zbiorem dosłownych cytatów. Warto też pamiętać, że prowokacyjne wypowiedzi bohaterów Wilde’a nie muszą wyrażać poglądów samego pisarza.

1. Czasem bardziej niż krytyki boimy się tego, że nikt nas nie zauważy

Już na początku „Portretu Doriana Graya” lord Henry prowokuje uwagą, że od bycia przedmiotem rozmów gorsze jest tylko to, gdy nikt o nas nie mówi.

Współczesny czytelnik nie potrzebuje długiego wyjaśnienia. Wystarczy przypomnieć sobie chwilę, kiedy po opublikowaniu czegoś zaglądał do telefonu częściej, niż chciałby przyznać.

Chcemy zainteresowania. Niekiedy tak bardzo, że nawet oburzenie odbiorców wydaje się lepsze od ciszy.

Próżność potrafi pomylić bycie zauważonym z byciem ważnym. A przecież można przyciągać wiele spojrzeń i nadal nie mieć obok nikogo, kto naprawdę nas zna.

2. Dobre wrażenie zbyt łatwo bierzemy za dobry charakter

Dorian Gray zachowuje piękną twarz, choć jego postępowanie staje się coraz bardziej okrutne. Widoczne ślady moralnego upadku pojawiają się na portrecie, który może ukryć przed światem.

To literacki pomysł, ale stojące za nim pytanie jest bardzo życiowe: dlaczego tak chętnie ufamy temu, co dobrze wygląda?

Spokojny głos, odpowiednie ubranie i nienaganne maniery potrafią przekonać nas szybciej niż czyjeś zachowanie wobec słabszych. Niekiedy nawet usprawiedliwiamy przykrości, bo trudno pogodzić je z eleganckim wizerunkiem.

Wilde pozostawia czytelnika z niewygodną myślą: powierzchowność bywa wiarygodna przede wszystkim dlatego, że chcemy jej wierzyć.

3. Można zakochać się w czyjejś roli i nie zauważyć człowieka

Dorian zachwyca się aktorką Sybil Vane. Podziwia ją na scenie, w kolejnych postaciach, w świecie wzniosłych słów i wielkich emocji. Kiedy jej występ go rozczarowuje, jego uczucie okazuje się boleśnie zależne od zachwytu, którego mu dostarczała.

W codziennym życiu również można przywiązać się do roli, jaką ktoś pełni. Do człowieka, który zawsze rozśmiesza. Partnera, który świetnie wygląda u naszego boku. Przyjaciółki, która nieustannie nas podziwia.

Co się dzieje, kiedy ta osoba jest zmęczona, smutna albo przestaje spełniać oczekiwania?

Wtedy wychodzi na jaw, ile miejsca było w relacji dla niej samej.

4. Snobizm potrafi przedstawiać się jako rozsądek

W „Bądźmy poważni na serio” lady Bracknell ocenia kandydatów do małżeństwa przez pryzmat pochodzenia, majątku i pozycji. Jej zainteresowanie ludźmi wyraźnie zmienia się pod wpływem informacji o ich sytuacji finansowej.

Scena jest komiczna, ale sam mechanizm pozostaje znajomy.

Pytamy, gdzie ktoś pracuje, co posiada, z jakiej jest rodziny. Czasem zanim zdążymy dowiedzieć się, czy jest życzliwy i odpowiedzialny, już ustalamy jego miejsce w swojej hierarchii.

Oczywiście kwestie materialne mają znaczenie. Wilde wyśmiewa jednak świat, w którym stają się wygodnym zamiennikiem oceny człowieka.

5. Łatwiej wymyślić usprawiedliwienie niż uczciwie odmówić

Bohaterowie „Bądźmy poważni na serio” posługują się zmyślonymi osobami i sytuacjami, żeby wymykać się obowiązkom. Algernon ma fikcyjnego chorego przyjaciela, Jack — wymyślonego kłopotliwego brata.

Ich fortele są zabawne, ale przypominają coś całkiem współczesnego: potrzebę zachowania dobrej opinii za wszelką cenę.

Nie chcemy przyjść, lecz zamiast odmówić, tworzymy historię. Nie chcemy pomóc, ale wolimy uchodzić za kogoś, komu przeszkodziły okoliczności.

Bywa, że cudze rozczarowanie znosimy gorzej niż własną nieszczerość. Szczególnie jeśli przyzwyczailiśmy się do myślenia o sobie jako o osobie zawsze miłej i niezawodnej.

6. Nawet naturalność może stać się starannie przygotowanym występem

Lord Henry prowokacyjnie nazywa naturalność pozą. W jego ustach to kolejny paradoks, ale łatwo znaleźć dla niego współczesne zastosowanie.

Zdjęcie „bez przygotowania” wybierane spośród kilkunastu ujęć. Demonstracyjna obojętność wobec opinii innych. Wielokrotnie powtarzane zapewnienie: „Ja niczego nie udaję”.

Nie oznacza to, że każda swoboda jest fałszywa. Pokazuje raczej, jak łatwo zacząć kontrolować nawet wizerunek osoby, która podobno nie dba o wizerunek.

Czasem naprawdę niewiele dzieli szczerość od chęci, by zostać za szczerego uznanym.

7. Pięknie opowiedziana wymówka nadal pozostaje wymówką

Lord Henry potrafi mówić o egoizmie i przyjemności w sposób błyskotliwy, lekki, niemal uwodzicielski. Jego słowa fascynują Doriana. Czytelnik może jednak obserwować również skutki życia, w którym atrakcyjna teoria pomaga odsuwać odpowiedzialność.

To ważna różnica: zdanie może świetnie brzmieć, a mimo to źle służyć człowiekowi.

Także dziś można nazwać obojętność niezależnością, niedotrzymywanie obietnic spontanicznością, a brak zainteresowania cudzym bólem troską o siebie.

Warto patrzeć na skutki zachowania również wtedy, gdy ktoś potrafi je znakomicie uzasadnić.

8. Dobre maniery nie wykluczają okrucieństwa

W komedii Wilde’a Gwendolen i Cecily potrafią prowadzić uprzejmą rozmowę, jednocześnie okazując sobie rywalizację i niechęć. Nawet podawanie herbaty staje się okazją do drobnej złośliwości.

To scena zabawna właśnie dlatego, że rozpoznajemy podobne sytuacje.

Komplement, po którym robi się przykro. Pytanie zadane z uśmiechem, ale przy wszystkich i w najbardziej wrażliwy punkt. Grzeczna uwaga, której trudno się sprzeciwić bez ryzyka, że samemu wypadnie się nieuprzejmie.

Kultura osobista nie kończy się na formie wypowiedzi. Liczy się również to, do czego tej formy używamy.

9. Czasem bardziej zależy nam na wyobrażeniu o związku niż na samym związku

Gwendolen i Cecily przywiązują ogromną wagę do imienia Ernest. Wiążą z nim określone wyobrażenie o idealnym mężczyźnie. Wilde buduje na tym absurd i grę słów, ale pod żartem kryje się znajoma słabość.

Można tak mocno przywiązać się do wizji partnera, że rzeczywisty człowiek zaczyna przeszkadzać w jej realizacji.

Ma mieć odpowiedni zawód, mówić właściwe rzeczy, pasować do zdjęć i rodzinnych oczekiwań. A kiedy okazuje się inny, pojawia się rozczarowanie, choć być może nigdy nie obiecywał, że będzie taki jak w naszej głowie.

Próżność bywa obecna także w miłości: wtedy, gdy związek ma przede wszystkim potwierdzać nasz gust, status albo życiowy sukces.

10. Nawet dobry uczynek może służyć podziwianiu samego siebie

Pod koniec „Portretu Doriana Graya” Dorian zastanawia się, czy jego pozornie szlachetne zachowanie rzeczywiście wynikało z dobroci. Pojawia się podejrzenie, że mogły nim kierować próżność, ciekawość nowego doświadczenia i chęć odegrania pięknej roli.

To jedna z najbardziej niewygodnych obserwacji w powieści.

Pomoc może być potrzebna i wartościowa, a mimo to zawierać domieszkę potrzeby uznania. Problem zaczyna się wtedy, gdy ważniejszy od człowieka, któremu pomagamy, staje się obraz nas samych jako wybawców.

Nie trzeba podejrzewać każdego własnego odruchu. Warto jednak czasem zapytać: czy nadal chciałbym to zrobić, gdyby nikt się o tym nie dowiedział?

Najcelniejszy żart trafia także w czytelnika

Wilde nie daje nam wygodnej listy wad, które można przypisać wyłącznie innym. Jego bohaterowie bywają śmieszni właśnie dlatego, że rozpoznajemy w nich własną potrzebę podziwu, skłonność do usprawiedliwień i słabość do dobrego wrażenia.

Czytając ich rozmowy, łatwo pomyśleć o kimś znajomym. Warto po chwili przypomnieć sobie również ostatnią sytuację, w której sami trochę podkolorowaliśmy opowieść, żeby wypaść lepiej.

Być może wtedy dowcip Wilde’a zaczyna działać najmocniej.

–

Drogi Czytelniku! Jeżeli ten tekst dał Ci chwilę refleksji, serdecznie zapraszam do sięgnięcia po moją książkę. Każdy zakup to nie tylko możliwość poznania kolejnych przemyśleń, ale również ogromne wsparcie dla mojej twórczości i dalszego tworzenia wartościowych treści. ❤️

Cisza leczy duszę – miękka ze skrzydełkami

 

Źródła

Artykuł stanowi autorską interpretację motywów literackich. Współczesne przykłady i nagłówki nie są cytatami z Wilde’a.

Marcel Adamas

Pisze od 2012 roku. Prowadzi Przemyślenia.pl i jest autorem książki „Cisza leczy duszę”. W swoich tekstach porusza tematy emocji, relacji i codziennych spraw, które zostają w głowie na dłużej. Szuka słów na to, co wielu z nas czuje, ale o czym nie zawsze łatwo mówić.